KARKONOSZE - STRZECHA AKADEMICKA, SAMOTNIA


Dzisiaj chciałabym zabrać Was w Karkonosze, które są moim drugim domem. Tam tak naprawdę odnajduję ciszę, spokój. Na ten wyjazd wybrałam się z mamą, która nie jest wielką fanką gór, ale udało mi się ją namówić. Głównym argumentem był fakt, że ten szlak nie jest wymagający, nie trzeba się wspinać, nie ma aż tak bardzo pod górę, a widoki jest naprawdę wspaniałe. Nie jest to długi spacer, ponieważ jeśli wjedziecie wyciągiem na Kopę to przejście tego szlaku zajmie Wam nieco ponad 2 godziny, więc można spokojnie wyjść w południe i zejść na obiad ;)



Kolej Linowa na Kopę kosztuje 28 zł (wjazd) 35 zł (wjazd i zjazd) 12 zł (zjazd) trzeba pamiętać o tym, że ostatni kurs odbywa się o 16 i później musicie schodzić na piechotę.  Czas przejazdu to 15 minut.


Będąc na górze kierujemy się w stronę rozwidlenia czyli idziemy Drogą Rataja, z której po lewej stronie będziemy widzieć Śnieżkę. Docieramy do Przełęczy pod Śnieżką i stamtąd kierujemy się w prawo niebieskim szlakiem, którym dojedziemy, aż do Strzechy Akademickiej. Czas przejścia od rozwidlenia to 55 minut.



Dochodzimy do Strzechy Akademickiej, która jest dobrym miejscem na krótki odpoczynek. Stamtąd dzieli nas już niewielki kawałek od przepięknego miejsca jakim jest Samotnia. Szlak na Samotnię jest za Strzechą (niebieski szlak), więc zaraz za budynkiem skręcamy w prawo do Samotni zostaje nam 10 minut.



Będąc nad Małym Stawem najlepiej usiąść i podziwiać przepiękny krajobraz, który zapiera dech w piersiach. Można również udać się na ciepły posiłek do Samotni, która jest schroniskiem. Również możecie tam nocować. Więcej informacji znajdziecie na stronie schroniska




Teraz czeka nas powrót i schodzenie z góry. Wciąż idziemy niebieskim szlakiem, który ciągnie się wzdłuż Małego Stawu (ten odcinek jest sezonowo zamykany, z powodu okresu lęgowego dlatego warto śledzić informacje na stronie schroniska lub KPN). Cały czas trzymamy się niebieskiego szlaku, po drodze mijamy Domek Myśliwski. Docieramy do Polany i stamtąd już idziemy zielonym szlakiem – Droga Bronka Czecha, którym dochodzimy do wyjścia ze szlaku i znajdujemy się niedaleko Kolei Liniowej na Kopę. Cała ta trasa powinna nam zająć 70 minut. 


Mimo tego, że jest to trasa krótka i przyjemna to i tak radzę zaopatrzyć się w mapę, bo bez niej nie powinno się wychodzić w góry bez względu na to jak proste by się wydawały. Koszt takiej mapy to ok. 20 zł, a na pewno nie pożałujecie. Czasem przydaje się nawet po to by w trakcie trasy zaplanować ją od nowa tak jak zrobiłam to razem z mamą i może się okazać, że zobaczycie coś naprawdę pięknego? :)


Trasa jest naprawdę dla każdego o lepszej i gorszej kondycji. Dlatego jeśli kiedyś przypadkiem będziesz w Karpaczu albo okolicach nie zastanawiaj się - Karkonosze to coś więcej niż Śnieżka, na którą zresztą od Czeskiej strony można wjechać Kolejką Gondolową Czynna jest właściwie cały rok z wyjątkiem kwietnia i listopada. Warto szukać czegoś dalej. Ja jeszcze w Karkonoszach mam sporo do odkrycia i już planuję kolejne wyjazdy!

BABECZKI OWSIANE Z MASŁEM ORZECHOWYM I KOKOSEM


Dzisiaj słodko-słona propozycja na mały deser. Zapraszam was na zdrowe, bo bez mąki i cukru babeczki owsiane, które świetnie sprawdzą się na przekąskę między posiłkami, imprezę czy dodatek do kawy. Wbrew powszechnej opinii i mitom, które krążą wokół orzeszków i masła orzechowego warto wrzucić go do swojego jadłospisu (z umiarem oczywiście). Zastąpi słone przekąski (chipsy, paluszki itp.), a dostarczy nam nienasyconych kwasów tłuszczowych, które jak już zapewne wiecie są potrzebne naszemu organizmowi. Warto pamiętać o tym, żeby przed zakupem masła orzechowego przeczytać jego skład - powinien być jak najkrótszy, bez konserwantów, słodzików, dodatkowych "słonych" składników itp. starajmy się kupować jak "najczystsze" masło orzechowe, a naprawdę będziemy mogli go jeść!

Składniki (18 babeczek 3,5 cm x 7 cm):
- 200 g płatków owsianych
- 100 g wiórków kokosowych
- 3 czubate łyżki masła orzechowego
- 2 jajka
- 30 ml oleju 
- 250 ml mleka
- 2 łyżeczki siemienia lnianego
- 3 łyżki miodu (jeśli chcesz słodsze dodaj więcej)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jak to zrobić?
Płatki owsiane razem z wiórkami kokosowymi blendujemy na mąkę (mniej więcej). Do mąki dodajemy masło orzechowe, jajka, olej, mleko, siemię lniane, miód, proszek do pieczenia i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Masę przekładamy do foremek na babeczki 3.5 cm x 7 cm (masa powinna zajmować ponad połowę formy. Blachę z babeczkami wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 30-40 minut. Babeczki odkładamy do ostygnięcia, a do piekarnika wrzucamy następną serię i tak dopóki nie wykorzystamy całej masy. Babeczka będzie upieczona jeśli bez problemu będzie odchodzić od foremki. 

Co innego?
Jeśli macie ochotę możecie zmielić solone orzeszki ziemne. Możecie też spróbować dodać trochę zmielonych migdałów. Przed upieczeniem możecie również posypać z wierzchu babeczki dodatkowym kokosem! :)
Smacznego!






PEŁNOZIARNISTA TORTILLA Z SIEMIENIEM LNIANYM I KURCZAKIEM W AWOKADO I LIŚCIACH BAZYLII


Cześć i czołem! Kto lubi tortillę ręka do góry! 
Dzisiaj mam dla was przepis na domową tortillę pełnoziarnistą z siemieniem lnianym i kurczakiem w awokado i liściach bazylii z sosem czosnkowo-koperkowym na bazie jogurtu greckiego oraz warzywami prosto z ogródka (nie wiem, czy kiedyś będzie tutaj dłuższa nazwa przepisu ;)). 
Kiedyś bardzo często jeździłam na kebaby albo tortille do restauracji albo barów typu fast-food - niestety bułki czy placki robione z białej mąki, mięso podejrzanego pochodzenia czy sos na bazie majonezu nie były dla mojego żołądka niczym dobrym. Dlatego postanowiłam robić swoją własną, w której wiem co jest ;) W sklepach można kupić różnego rodzaju placki - lepszej i gorszej jakości, ale dlaczego nie spróbować zrobić własnych? Nie ukrywam, że jest to czasochłonne, ale w końcu swoje to swoje prawda? 
Do roboty!

Składniki (5 tortilli):
Placki:
- 3,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
- 1,5 szklanki ciepłej wody (nie gorącej!)
- 1 łyżka oleju rzepakowego 
- 3 łyżki siemienia lnianego
- 1 łyżeczka cukru trzcinowego
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli i pieprzu
Kurczak:
- 4 duże filety z kurczaka
- pół awokado
- duża garść liści bazylii
- 2 łyżki jogurtu greckiego
- szczypta soli, pieprzu 
- 2 ząbki czosnku
- kilka kropel soku z cytryny
Sos:
- 600g jogurtu greckiego 
- 3-4 łyżki koperku
- 3 duże ząbki czosnku
- szczypta soli, pieprzu
- kilka kropel soku z cytryny
Dodatki:
-Tutaj zupełna dowolność - możecie dodać cukinię, paprykę, pomidor, ryż, marchew, sałatę - do wyboru do koloru ;)
W moim przypadku jest sałata, pomidor oraz cebula :)

Jak to zrobić?
Całą zabawę z przygotowaniem tortilli zaczynamy od przygotowania ciasta na placki - mąkę, wodę, olej, siemię lniane, proszek do pieczenia, cukier, sól oraz pieprz łączymy ze sobą i wyrabiamy tak, aż powstanie zbita masa, która nie klei się do palców - jeśli tak się  dzieje dodajemy jeszcze trochę mąki. Ciasto nie może się kleić, ani być miękkie, ponieważ będzie nam się rozpadać. Gdy ciasto zostało urobione przykrywamy i  odkładamy je na 30-40 minut do ciepłego pomieszczenia. Podczas gdy nasza masa twardnieje my zabieramy się za kurczaka, którego najpierw myjemy, a następnie kroimy w cienkie paski. Kolejnym krokiem jest obranie awokado oraz umycie liści bazylii - gdy już zrobimy te dwie czynności łączymy ze sobą jogurt grecki (2 łyżki), czosnek (2 ząbki), sól, pieprz oraz awokado i bazylię - składniki te blendujemy ze sobą na krem, po czym dodajemy kilka kropel soku z cytryny i mieszamy. Krem dodajemy do umytego i pokrojonego kurczaka - dokładnie mieszamy -  tak, aby drób był dokładnie w nim obtoczony i odkładamy go do lodówki na godzinę. Wracamy do naszym placków - po upływie czasu odkrywamy je i dzielimy na 5 kawałków, które formujemy w kulki i je rozwałkowujemy, a następnie kładziemy na patelnię do naleśników (bez oleju!) następnie pieczemy po 45s z każdej strony. Upieczone placki odkładamy na bok, przykrywamy ścierką i czekamy, aż ostygną. Następnie z lodówki wyciągamy kurczaka i wrzucamy go na rozgrzaną patelnię i pieczemy. Gdy placki i kurczak są gotowe zabieramy się za robienie sosu, czyli dodajemy do jogurtu greckiego (600g) dodajemy koperek, czosnek (3 ząbki), sól, pieprz oraz sok z cytryny i mieszamy. 
Mamy już przygotowane 3 podstawowe składniki. 
Teraz placek smarujemy sosem dodajemy kurczaka i ulubione składniki. Placek składamy i tortilla gotowa!


Smacznego! Próbowaliście? Dajcie znać!





CIASTO KOKOSOWE Z GALARETKĄ

Ostatnio polubiłam pieczenie - kiedyś było mi z nim nie po drodze, bo albo wychodził mi zakalec albo ciasto urosło i wybuchło (serio, serio) albo mi się spaliło. Teraz zaczęło mi to wychodzić całkiem całkiem, więc już mnie to tak nie przeraża. Dzisiaj chciałabym przedstawić wam przepis na ciasto kokosowe z galaretką. 


Składniki (tortownica - 26 cm)
Ciasto:

- 2,5 szklanki mąki pełnoziarnistej (dowolna)
- 4 łyżki jogurtu naturalnego
- 3 jajka
- 5-6 łyżek miodu 
- 250 ml soku pomarańczowego (najlepiej świeżo wyciskanego)
- 125 ml oleju rzepakowego
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 8 łyżek wiórek kokosowych 

Galaretka:

- 1 opakowanie galaretki cytrynowej (dowolna)
- 250 ml wody
- 200 g jogurtu naturalnego


Jak to zrobić?

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą w jednym naczyniu. Następnie masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Ciasto pieczemy przez 50 minut. Podczas gdy nasze ciasto się piecze my przygotowujemy galaretkę - wodę gotujemy i wsypujemy proszek. Mieszamy. Gdy proszek całkowicie się rozpuści odkładamy galaretkę, aż ostygnie i delikatnie się zsiądzie. Następnie gdy galaretka ostygnie dodajemy do niej jogurt naturalny i kolejny raz odkładamy do ostygnięcia - najlepiej do lodówki. Wyciągamy nasze ciasto z piekarnika i ciekamy, aż zrobi się chłodne. Następnie ciasto, które nadal znajduje się w naszej blaszce zalewamy galaretką i wkładamy do lodówki. Po około godzinie ciasto będzie można zjeść :)


Co innego?

Jeśli chcecie, żeby ciasto było lżejsze, nie miało lekkiego gorzkiego posmaku i było bardziej kokosowe mąkę pełnoziarnistą zastąpcie kokosową - będzie naprawdę przepyszne!







NA PODSTAWIE KSIĄŻKI: ANTYUTLENIACZE I WOLNE RODNIKI



Po dwóch tygodniach wracam do was z kolejnym postem z serii „Na podstawie książki”. Dzisiaj odwołam się do pierwszej książki, która ukazała się na blogu czyli „Żywienie w sporcie” A.Bean. Uważam, że jest ona na tyle istotna, że zapewne jeszcze kilka razy pojawi się na blogu. Za pierwszym razem była mowa o Strategii trwałej utraty tkanki tłuszczowej. Dzisiaj chciałabym skupić się na ANTYUTLENIACZACH czyli antyoksydantach oraz WOLNYCH RODNIKACH ponieważ tak dużo się o tym słyszy, ale właściwie mało kto wie czym to wszystko jest. Miłej lektury!

Czym są antyutleniacze?


Inaczej nazywa się je przeciwutleniaczami albo antyoksydantami, pomagają nam one w usuwaniu z organizmu nadmiaru wolnych rodników. Na antyutleniacze składają się enzymy i substancje odżywcze we krwi. Antyoksydanty pomagają w walce z nowotworami, miażdżycą, cukrzycą, chorobami serca, udarami mózgu oraz spowalniają proces starzenia. Antyutleniacze znajdziemy w przeróżnych produktach spożywczych. 


Według treści zawartej w książce nie ma jasnych informacji o tym jaka jest dzienna dawka antyutleniaczy jaką należy spożywać. Jednak na rynku znajdziemy suplementy z antyutleniaczami, które zawierają szereg kombinacji składników, które działają przeciwutleniająco, znajdziecie je chociażby na stronie strefa mocy. Każdy z tych produktów ma inny skład i inną zalecaną dawkę spożycia. Oczywiście jednak takich suplementów należy używać w ostateczności, bo najlepiej przyswajana forma znajduje się w pożywieniu.

Czym są wolne rodniki?

Z biologicznego i chemicznego punktu widzenia wolne rodniki to atomy albo cząsteczki z niesparowanym elektronem, które tworzą się w organizmie człowieka przy naturalnym metabolizmie i produkcji energii. Mają zdolność do łatwego namnażania – wystarczy, że odbiorą elektor pobliskiej cząsteczce.


Oprócz naturalnego wytwarzania się wolnych rodników pewnie zjawiska i produkty przyspieszają ich produkcję są to:
- papierosy
- zanieczyszczone środowisko
- spaliny
-  alkohol
- promieniowanie UV
- namiar spożywanych leków (w szczególności antybiotyki)
- stres
- brak odpoczynku i mało snu
- nieregularny tryb życia (rozregulowany zegar biologiczny)
- nadmiar wędzonych i grillowanych potraw (dym z grilla)

Co powoduje nadmiar wolnych rodników w organizmie?

Jeśli nie walczymy z wolnymi rodnikami i lekceważymy ich istnienie i problemy, których mogą nam przysporzyć mogą dokonać prawdziwego spustoszenia w naszym organizmie. Wolne rodniki mogą być odpowiedzialne za najcięższe i nieodwracalne choroby.
- miażdżyca (uszkadzają one ściany naczyń krwionośnych oraz utleniają lipidy LDL doprowadzając do powstawania niebezpiecznych skrzepów)
- zawał (jeśli skrzep oderwie się może przedostać się naczyniami krwionośnymi do serca)
- rak ( wolny rodnik niszczy na swojej drodze wszystko – często nawet DNA, które później mutuje się, komórki zaczynają się mnożyć i tworzą nowotwór)
- cukrzyca
- niewydolność nerek
- Osteoartoza (zwyrodnienie stawów)
- wrzody żołądka
- zaćma
- Alzhaimer
- Parkinson
- udar mózgu
Poza tym wolne rodniki wpływają na starzenie się skóry, ponieważ niszczą lipidy naskórka, które chronią skórę przed szkodliwym działaniem środowiska, wnikaniem wirusów i bakterii oraz chronią przed utratą wody. Wolne rodniki niszczą również włókna kolagenowe, które nadają skórze elastyczność, dlatego też ich uszkodzenie doprowadza do utraty przez skórę elastyczności oraz do powstania głębokich zmarszczek.

Co antyutleniacz robi z wolnym rodnikiem?

Wyszukuje, a następnie dodaje do nich swój jeden elektron, aby go zneutralizować i usunąć.  


Dlatego pamiętajmy, aby spożywać produkty zawierające przeciwutleniacze, bo unikając tego tematu i nie widzieć problemu w powstawaniu wolnych rodników możemy doprowadzić do poważnych uszkodzeń organizmu, a najgorsze jest to, że mogą być one nieodwracalne. Starajmy się zmienić swój styl życia, bo pamiętajmy mamy je jedno i nie warto go niszczyć.


JABŁKOWE PLACUSZKI

Miewacie takie sytuacje kiedy kupicie za dużo owoców, które potem leżą i leżą aż stają się miękkie, gdzieś tam obite i niesmaczne? Zamiast je wyrzucać albo oddawać na kompost wykorzystajcie je! Dzisiaj propozycja na wykorzystanie takich jabłek - szybkie i smaczne placuszki, które nadają się zarówno na śniadanie jak i na obiad.

Składniki (ok. 30 placuszków)
- 2,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
- 1 szklanka mąki kukurydzianej
- 2 jajka
- 4 jabłka
- 1/4 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- 2 łyżki miodu

Jak to zrobić?
Jabłka myjemy, obieramy i trzemy na dużych oczkach, składniki mieszamy ze sobą. Następnie do zmieszanych składników dodajemy potarte jabłka i jeszcze raz mieszamy. Placuszki pieczemy na oleju kokosowym z dwóch stron po kilka minut. Dobrze smakują z jakiś syropem, a dla osób nie patrzących na kalorie polecam cukier puder. Placuszki robi się naprawdę szybko, a jak pachną! Smacznego!




ZACZNIJ BIEGAĆ! 21 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO BIEGAĆ



Jeśli ktoś zapytałby się jaka aktywność fizyczna jest moją ulubioną to bez większego problemu odpowiedziałabym, że bieganie. Pomaga mi się odstresować, uczy mnie pokory i wytrwałości, a co najważniejsze sprawia mi przyjemność. Zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi nie lubi biegać, ale mam wrażenie, że często bierze się to z czasów szkolnych kiedy za bieganie dawało się oceny, sprawdzało czasy i (nie oszukujmy się) śmiało się ze słabszych od siebie, bo przecież jak można pobiec 600 metrów w 7 minut, otóż można. Wtedy takiej osobie wydaje się, że ona wcale nie umie biegać, że po prostu się do tego nie nadaje, bo nie biega ani szybko, ani wytrzymale, więc po co właściwie ma biegać? I tu zaczyna się błędne koło, a bieganie jest naprawdę zdrowe! Wystarczy tylko chcieć. Myślisz, że maratończyk na swoim pierwszym biegu przebiegł 42,195km? Zapewniam Cię, że wcale tak nie było. Nikt nie każde Ci biegać dziennie po dziesięć kilometrów – wystarczą dwa, a zobaczysz, że może Ci się to spodobać i będziesz chcieć więcej i więcej! Ja nie jestem maratończykiem, ba! nie jestem nawet półmaratończykiem, a mój dotychczasowym rekord to 14 km, ale nie od razu Rzym zbudowano, prawda? ;) Jednak cały czas ćwiczę i biegam, żeby być lepszą i lepszą dla siebie, żeby móc stanąć przed lustrem i powiedzieć „dałaś radę, możesz być dumna” – powiedziałam tak gdy przebiegłam swoją pierwszą dychę i kiedy ukończyłam Krapkowicki Bieg Majowy. Bieganie jest dla każdego, nawet dla osób otyłych – jednak te osoby powinny pamiętać, że powinny zacząć od marszów, a potem stopniowo zwiększać ich prędkość i długość, bo inaczej zbytnio obciążą stawy i może być z tego więcej szkody niż pożytku – zresztą fajny post odnośnie "za dużych" na swoim blogu napisała Anna Lewandowska, warto się z nim zapoznać. 



21 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO BIEGAĆ

W oparciu o informacje, które udało mi się zebrać (strony internetowe, magazyny, ludzie i własna wiedza) postanowiłam stworzyć listę 21 powodów dla których warto biegać – są to powody zdrowotne, psychiczne, fizyczne i zupełnie życiowe.

1.       Bieganie jest naprawdę tanie!
Żeby biegać nie potrzebujesz karnetu na siłownię, sprzętu za setki, a nawet tysiące złotych, a buty które kupisz (też nie muszą być za kilkaset złotych)  wystarczą Ci na wiele kilometrów czy lat jeśli biegasz dla przyjemności i nie muszą to być od razu „superkozackie” buty – wystarczą zwykłe adidasy, które nie będą ani za małe ani za duże. Koszulkę i spodnie dresowe ma każdy z nas – nie muszą to być markowe ubrania, wystarczy, że są wygodne.
2.       Jest sportem dla indywidualistów
Bieganie jest sportem dla indywidualistów – za porażki i błędy odpowiadasz ty sam, bo to Twoje błędy. Poza tym jest również niekontaktowe, więc ryzyko nabycia kontuzji podczas kontaktu z innym biegaczem prawie, że znika.  
3.       Biegać możesz o każdej porze
Nieważne czy jest to 5 nad ranem czy 23, a nawet i 2 w nocy jeśli masz ochotę możesz iść biegać! Jedyne co jest ważne to systematyczne bieganie – bo nic Ci po tym jeśli raz na miesiąc przebiegniesz 10km jeśli po pierwsze nie będzie z tego efektów, po drugie  możesz nabawić się szybkiej kontuzji, a po trzecie przed najbliższe kilka dni nie będziesz umieć chodzić
4.       Bieganie ma świetny wpływ na serce
Standardowe bicie serca u „leniwca kanapowca” waha się pomiędzy 70 do 80 skurczy na minutę, a u osoby, która trenuje systematycznie przez długi czas zaczyna notować tych uderzeń do 60, a nawet i mniej uderzeń. Co to oznacza? Dłuższe życie.
5.       Bieganie pomaga zredukować stres
Kiedy wracam z biegania mama mówi mi, że wyglądam ja naćpana – mamo, to się nazywa euforia biegacza! Jeśli masz gorszy dzień, tysiące problemów na głowie – idź pobiegaj! Poprzez lepsze dotlenienie mózgu bieganie pomaga się odstresować i poukładać wiele spraw mówi się, że jeśli biegniesz wolno wiele kilometrów i w tym czasie nie udało Ci się rozwiązać problemu to  jest od nierozwiązywalny.
6.       Bieganie wytwarza endorfiny
W poprzednim punkcie pisałam o euforii biegacza, bierze się ona stąd, że bieganie ma wpływ na wytwarzanie się endorfiny czyli hormonu szczęścia wytwarzanego przez przysadkę mózgową. Widzieliście czasami jak po ciężkim biegu ludzie zamiast nie wiedzieć jak się nazywają to mają tak szeroki uśmiech i „tryska” od nich szczęściem i radością, to jest właśnie euforia biegacza, a my jesteśmy na zdrowym haju ;)
7.       Pomaga walczyć z depresją
Wracając do poprzednich punktów, gdzie była mowa o stresie i endorfinach warto też nadmienić, że bieganie pomaga walczyć z depresją. Mówi się, że już 20 minut dziennego biegania znacznie redukuje skłonność do depresji. Poza tym charakter budowany na bieganiu jest naprawdę odporny.
8.       Bieganie nie ma granic wiekowych
Biegają dzieci, biegają dorośli, biegają emeryci i biegają Ci, którzy jakby mogło się wydawać już nie powinni. Warto zapoznać się z historią Barbary Prymakowskiej, która ma już ponad 70 lat, maratony biega od 15 i przygotowuje się do ukończenia Korony Maratonów Świata. Warto też zajrzeć na TEN ranking najstarszych biegaczy na świecie. Dalej uważasz, że już za późno na to, aby zacząć biegać?
9.       Bieganie zmniejsza ryzyko zachorowań
Bieganie obniża poziom cholesterolu, pomaga walczyć z otyłością, zapobiega i spowalnia rozwój Alzhaimera oraz  zmniejsza ryzyko wylewu czy raka.
10.   Bieganie wzmacnia Twój układ immunologiczny
Bieganie reguluje układ odpornościowy i aktywuje oraz usprawnia komórki obronne podczas walki z wirusami i bakteriami.
11.   Bieganie wzmacnia Twój charakter
Serio wiem co mówię, nic nie nauczyło mnie tak pokory i walki o swoje jak bieganie. Kiedy na mojej drodze pojawiły się pierwsze kontuzje spowodowane przetrenowaniem na kilka dni przed najważniejszym biegiem w życiu myślałam, że oszaleję, bo zamiast trenować siedziałam albo na kanapie albo u fizjoterapeuty. Wtedy zaczęłam doceniać zdrowie, a co najważniejsze uświadomiłam sobie, że nie jestem niezniszczalna. Poza tym bieganie uczy walki o swoje – kiedy pokonujesz kolejne wyznaczone poprzeczki nabierasz pewności siebie, a co za tym idzie? Dużo prościej Ci walczyć o swoje chociażby w rozmowach z wykładowcą, szefem czy znajomymi – przestajesz być szarą wystraszoną myszką.


12.   Sportowcy czy pasjonaci aktywności fizycznej są częściej zatrudniani i bardziej doceniani
To tylko statystyka, ale myślę, że bliska prawdy, dlaczego?
Tacy ludzie najczęściej:
- mają zdolność do poświęceń – no bo kto poświęca tyle czasu i odpowiednio dużo pracy, aby chociażby przebiec maraton (jeśli mówimy o biegaczach)?
- są zdeterminowani – każda kolejna poprzeczka to kolejny sukces, a żeby go osiągnąć sportowcy zrobią naprawdę dużo
-  mają większą automotywację – co to znaczy? Nie potrzebują pomocy z zewnątrz, żeby coś osiągnąć – wystarczą tylko oni sami i ich podświadomość
- postawa zwycięzcy – mimo porażki sportowiec wyciąga z niej wnioski i poprawia swoje błędy
13.   Bieganie pomaga w utracie zbędnych kilogramów
Chcesz schudnąć, ale nudzi Cię siłownia czy treningi w domu? Zacznij biegać! Myślę, że tego punktu nie muszę dodatkowo tłumaczyć, bo każda aktywność fizyczna pomaga w utracie wagi, a podczas biegania pracuje całe nasze ciało. Jak biegać, żeby schudnąć? Przeczytacie w TYM i TYM artykule.
14.   Bieganie pomaga w walce z cellulitem
Kto ma problemy z cellulitem ręka do góry! Pomarańczowa skórka to zmora nawet dla tych najszuplejszych. Na szczęście bieganie pomaga w walce z nim, jak? Bardzo prosto – cellulit to nic innego jak tkanka tłuszczowa, a co robi bieganie? Wykorzystuje ją jako paliwo. Poza tym bieganie poprawia krążenie krwi oraz napięcie skóry, a więc zmniejsza niechciane grudki na udach. Jednak jeśli ktoś uważa, że po miesiącu biegania skórka zniknie jest w błędzie – niestety cellulit jest naprawdę upierdliwy i ciężki do pokonania, ale dla nas nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?
15.   Lepiej śpisz kiedy biegałeś
Dotlenienie i zmniejszenie uczucia niepokoju to chyba dwie najważniejsze rzeczy, które człowiek potrzebuje do dobrego snu – zapewni Ci je bieganie!
16.   Poznawanie nowych ludzi
Jest coś lepszego niż obracanie się wśród ludzi, którzy mają taką samą pasję jak ty? Pewnie, że nie! W sieci powstaje co raz więcej grup biegaczy, w miastach organizowane są biegania w grupie, czego chcieć więcej?
17.   Możesz biegać gdzie chcesz
Wyjdź z domu i idź pobiegać! Nie na siłowni na bieżni tylko na świeżym powietrzu. Bieganie ma nieograniczone trasy – biegaj po lesie, po polach, mieście, trawie, nad jeziorem, na plaży, nad morzem – gdzie chcesz! Może akurat okaże się, że znajdziesz jakieś nowe, piękne miejsce?
18.   Bieganie pomaga w walce z niedoskonałościami i oznakami starzenia
Podczas biegania pocisz się, a więc Twój organizm usuwa z ciała toksyczne enzymy, które powodują na twarzy wypryski czy inne zmiany skórne, a dostarcza z tlenem wiele wartości odżywczych – skóra jest rozświetlona, jędrna i ma mniej przebarwień. Poza tym bieganie przyspiesza krążenie krwi co pobudza wytwarzanie kolegenu, który nadaje skórze elastyczność, dlatego często starsi już biegacze nie wyglądają na tyle lat ile w rzeczywistości mają.
19.   Biegać każdy może
Bieganie jest naprawdę proste – oczywiście z czasem Twoja technika powinna się wyrabiać, ale biegać może każdy o czym zresztą wcześniej wspominałam. Nieważne czy szybko czy wolno, długo czy krótko – biegasz dla siebie
20.   To czas tylko dla Ciebie
Dla mnie bieganie jest ucieczką od zgiełku miast i ciągłego hałasu, który nie pozwala mi się skupić. Podczas biegania jesteś tylko TY i nic więcej się nie liczy –możesz mieć słuchawki, możesz słuchać dźwięków natury, ale najważniejsze jest to, że liczysz się tylko TY – nie musisz przejmować się innymi, nie musisz słuchać tego, że ktoś coś ciągle od Ciebie chce, możesz wyłączyć czy wyciszyć telefon i cieszyć się chwilą i tego, że jesteś nareszcie tylko dla siebie.
21.   Biegasz? Możesz pomóc innym!
Coraz częściej organizowane są biegi charytatywne czy akcje z Endomondo, które pomagają innym ludziom. Ja już drugi rok wspieram Pomoc Mierzoną Kilometrami i was też zapraszam do jej udziału – w tym przypadku nie musicie tylko biegać. Jeśli chcecie dowiedzieć się o niej więcej to wpadajcie na ich stronę!



Dalej nie wiesz czy bieganie jest dla Ciebie? Spróbuj to się przekonasz! Pamiętaj – samo bieganie nie da Ci tak wielu zysków jak bieganie połączone z racjonalnym odżywianiem, bo co Ci po tym, że po bieganiu przyjdziesz do domu i zjesz całą pizzę popitą coca-colą czy inne niezdrowe jedzenie?  Chyba nic!

Do zobaczenia na trasie!


: CZECHY - DOLNI MORAVA I KRALIKY


Jeśli lubicie ciszę, spokój, piękne widoki, pagórkowate tereny oraz rower to czeskie tereny są dla was idealne! Zapraszam was, w krótką - bo weekendową podróż po pięknych rejonach Czech, które są na wyciągnięcie ręki - bez wielu godzin w trasie, bez dużego nakładu finansowego i bez bariery językowej. 

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od udania się do Dolni Morava, która słynie ze Ścieżki w Obłokach, która ma 55 metrów długości, położona jest na 1116 m n.p.m oraz posiada 101 m zjeżdżalnię dla odważnych (ja z niej zrezygnowałam). Oprócz sławnej Ścieżki jest to raj dla rowerzystów - znajdziecie tam wiele ścieżek i szlaków rowerowych, które są świetnie przygotowane i opisane (ciemnożółte znaki z nazwami (numerami)). Jednak jest też wiele atrakcji dla ludzi, którzy lubią ekstremalnie spędzać czas i nie lubią się nudzić - każdy znajdzie coś dla siebie. My wybraliśmy rowerowe rozwiązania i po wejściu na Ścieżkę w Obłokach razem z naszymi jednośladami zjechaliśmy Single trails, czyli ścieżkami w jedną stronę, które urozmaicone zostały przeróżnymi przeszkodami, nam tak się spodobały, że gdyby nie napięty plan działania to zapewne zjechalibyśmy jeszcze kilka razy. Na każdą z tych atrakcji dostaniecie się wyciągiem, który "dostarczy" was prawie pod samą Ścieżkę oraz trasy rowerowe. Ceny nie są wygórowane, więc warto się wybrać się w te rejony w jakiś weekend. Na miejscu jest również możliwość wypożyczenia rowerów - profesjonalnych jak i rekreacyjnych.






Nasz napięty grafik wiązał się z tym, że musieliśmy znaleźć miejsce na nocleg - postanowiliśmy obie noce spędzić pod namiotem, a niestety nie znaleźliśmy żadnych pól namiotowych, więc musieliśmy szukać do rozbicia się dzikich, ale pięknych miejsc. Tak też się stało - zasypialiśmy pod rozgwieżdżonym niebem i byliśmy wysoko nad miasteczkami, a budziliśmy się przy pięknych i pagórkowatych krajobrazach, czego chcieć więcej? Pierwszą noc spędziliśmy na cudownej polanie, z której nie chciało nam się jechać - mieliśmy z niej widok na Ścieżkę i całą dolinę.



Oprócz spędzenia kilku godzin przy Sportowo-Turystycznym kompleksie wybraliśmy się też, w krótką wycieczkę po miasteczkach w obrębie Cervena Voda, w którym znajduje się popularny Ski Park. Większość miasteczek, które znajdują się w tym rejonie są małe i naprawdę spokojne, a bardzo dużo ludzi zamiast auta wybiera rower.



Dalsza część soboty skupiła się na szukaniu nowego miejsca do przenocowania. Po drodze trafiliśmy w okolice Karlickiego Regionu Fortyfikacyjnego gdzie znaleźliśmy się w najsilniej ufortyfikowanym terenie Republiki Czechosłowackiej w latach 30-tych XX wieku i jednym z najbardziej umocnionych odcinków granicy w ówczesnej Europie, co zresztą widać, ponieważ na prawie każdym polu znajdziemy bunkry. Możemy również udać się do muzeów wojskowych czy chociażby poczytać tabliczki historyczno-informacyjne, które znajdziemy na każdym kroku. 



Po zwiedzeniu kilku bunkrów udaliśmy się w dalszą drogę, aby znaleźć miejsce do przenocowania. Skręciliśmy więc w drogę, która biegła przy lesie i w ten sposób trafiliśmy na olbrzymią polanę, z której mieliśmy widok na kilka miasteczek oraz na bunkry (zresztą jeden z nich znajdował się zaraz obok naszego namiotu). Noc z soboty na nniedzielę była bezchmurna, więc nie zostało nam nic innego jak leżeć i podziwiać rozgwieżdżone niebo - szczególnie, że byliśmy bardzo oddaleni od świateł miast, więc mieliśmy okazje oglądać niebo w jego najlepszej okazałości. 




Niedziela upłynęła nam leniwie - bez planu i większych wymagań późno zjechaliśmy do miasteczka tylko po to, żeby dostać się do wieży, którą rano wypatrzyłam na szczycie. Okazało się, że jest to Rozhledna Krizova hora, która znajduje się na 735 m n.p.m. i odbywają się na niej różne spektakle, warto się na nią wybrać będąc w tym rejonie.



Ostatnim miejscem, które zwiedziliśmy był kompleks klasztorno-pielgrzymkowy na górze Hora Matky Bozi, która znajduje się niedaleko miasteczka Kralik. Wznosi się ona na wysokości 760 m n.p.m., a znajdujący się na niej klasztor jest jednym z najwyżej położonych punktów w regionie.