DOLINA CHOCHOŁOWSKA I GRZEŚ



W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć wam co nieco o jednej z moich ulubionych dolin w Polskich Tatrach - Dolinie Chochołowskiej, która znajduje się w Tatrach Zachodnich. W zeszły weekend razem z kilkoma osobami wybraliśmy się w góry - decyzja jak zawsze Tatry, ponieważ wszyscy naprawdę je kochamy i staramy się być w nich najczęściej jak się da. Pierwszy dzień spędziliśmy w samej dolinie i wybraliśmy się na krótki spacer wchodząc na Grzesia, ponieważ przyjechaliśmy zbyt późno, aby wyjść gdzieś dalej. Nocleg spędziliśmy w schronisku, ponieważ wychodzimy z założenia, że jak jesteśmy w górach to śpijmy ich najbliżej, poza tym klimat schroniska nie może równać się z niczym innym - można poznać wielu wspaniałych ludzi. Właściwie prawie cała nasza grupa powstała w ten właśnie sposób. 


Sama droga do schroniska to jakieś 2-2,5 godziny spokojnego marszu po naprawdę wspaniałych terenach - z lewej i prawej strony otaczają nas wysokie szczyty, a sam wygląd doliny zapiera dech w piersiach. Warto też wspomnieć, że wczesną wiosną gdy kwitną krokusy polana jest cała fioletowa. Szum potoku, śpiew ptaków, świeże powietrze i piękne krajobrazy, czego można chcieć więcej? Jednak jeśli chcesz zobaczyć Dolinę Chochołowską, a nie lubisz spacerować możesz wypożyczyć rower, którym dojedziesz pod same schronisko lub pojechać ciuchcią, która kosztuje 5 zł i wiezie Cię prawie połowę drogi albo przejechać się dorożką ciekawie prawda? Warto też zaznaczyć, że możesz zabrać ze sobą psa. Prawie pod same wejście do parku można podjechać autem, które zostawiamy na parkingu (mała rada: im bliżej parku tym mniejsza opłata za postój) lub busem, które kursują bodajże co 30 minut albo skorzystać z taksówki jednak jest to najdroższa forma z możliwych. 


Sam wygląd schroniska jest dla mnie niesamowity - budynek zrobiony jest z kamienia przez co świetnie prezentuje się na tle całego krajobrazu. W środku znajdziecie jadalnię i bufet, w którym obowiązkowo musicie zjeść szarlotkę z polewą jagodową, pychotka! Ceny? Oczywiście jak na schroniska przystało nie może być tanio, ale jedzenie jest naprawdę dobre. Noclegi też są w przystępnych cenach - jednak warunki typowo schroniskowe, pamiętajcie to nie hotel górski tylko schronisko. Jeśli macie Kartę Dużej Rodziny, kartę PTTK czy chociażby Kartę Honorowego Krwiodawcy otrzymujecie 20% zniżki, fajnie prawda? Wspominałam już, że pani w recepcji jest kochana? Jedynym problemem jest brak zasięgu - niestety jest to tak osłonięty teren, że w weekend zasięg miałam może przed 5 minut, również tyczy się to dostępu do internetu, więc jeśli jesteś maniakiem przygotuj się na jego całkowity brak lub naprawdę słaby zasięg - my najlepszy mieliśmy w niedzielę, kiedy było naprawdę mało ludzi. 


Jednak jeśli nie chcesz się wspinać czy chodzić po górach to nie pozostaje Ci nic innego jak zabrać kocyk, dobry humor, rozłożyć się na polanie i opalać, ah cudownie! 


Jednak jeśli będziesz już w Dolinie Chochołowskiego to warto zajrzeć do kapliczki, która od schroniska jest jakieś 5 minut, w której normalnie odprawiane są Msze Święte. Jest to fajne połączenie, ponieważ w Dolinie Chochołowskiej znajduje się Szlak Papieski. Jednak to już bardziej jako ciekawostka, ponieważ na szlaku ani na mszy nie byłam. 


Warto też wspomnieć o tym, że od maja do września możecie zobaczyć kulturowy wypas owiec. Niestety tym razem nie udało nam się ich zobaczyć, ale miałam okazję to widzieć i wygląda naprawdę ciekawie, po drodze możecie również kupić oscypki - nam udało się za 1,5 zł, więc jak na zakupy na szlaku kosztowały naprawdę mało.



Jeśli nie lubicie się przemęczać, a chcielibyście zobaczyć coś więcej niż schronisko i polanę to warto wybrać się na Grzesia (1653 m n.p.m), na którego od schroniska idzie się około 2,5 godziny bardzo spokojnym tempem. Podejście jest naprawdę przyjemne, a widoki niezapomniane, ponieważ przez swoją fajną lokalizację możemy zobaczyć wyższe szczyty, ale jeśli będzie nam mało zawsze można wybrać się na Rakoń (1879 m n.p.m). Jednak to już spacer dla chętnych i wytrwałych ponieważ z Grzesia to kolejne 2 godziny marszu. 


Na Grzesiu można spokojnie zrobić piknik i pozachwycać się urokiem Tatr Zachodnich - naprawdę jest co zobaczyć. 





Z mojej strony na dziś to tyle - byliście w Dolinie Chochołowskiej? Jak wasze wrażenia? Mam nadzieję, że post w formie małego przewodnika przypadł wam do gustu liczę na wasze komentarze, a już wkrótce kolejna część z małej wycieczki. 

GORĄCE KUBKI - NOWA I STARA WERSJA ZUPY POMIDOROWEJ


Zaraz zabieram się za pakowanie plecaka w góry, dlatego też postanowiłam zrobić dla was mały post porównawczy. Dlaczego akurat gorące kubki? Gdy masz przed sobą wizję wzięcia naprawdę wielu rzeczy, które musisz wnieść do góry, a chcesz zaoszczędzić pieniądze i nie kupować jedzenia w schronisku to wtedy musisz zaopatrzyć się w coś lekkiego, zajmującego mało miejsca, pożywnego i łatwego do zrobienia. Nie wiem czy zwróciliście uwagę ale Knorr wypuścił nową, udoskonaloną wersję swoich Gorących Kubków (na zdjęciu po prawej), które mają dużo lepszy skład przez co już nie zastanawiam się kilkakrotnie czy na pewno je wziąć. Postanowiłam zrobić dla was takie małe porównanie - składu i wartości odżywczej obu wersji. Zaczynamy!

Stara wersja - na zdjęciu po lewej


Nowa wersja - na zdjęciu po prawej





Składniki:

Stara wersja: Koncentrat pomidorowy (26%), makaron (23%) (mąka PSZENNA, semolina, sól), cukier, sól, skrobia, maltodekstryna, preparat serwatkowy (MLEKO), tłuszcz palmowy, wzmacniacz smaku: glutaminian monosodowy; LAKTOZA, ekstrakt drożdżowy, mąka PSZENNA, cebula, substancja zagęszczająca: guma ksantanowa; kwas: kwas cytrynowy; natka pietruszki, aromaty. Warzywa: 27%

Nowa wersja: Koncentrat pomidorowy (26%), makaron (24%) (mąka PSZENNA, semolina, sól), skrobia, sól, cukier, ekstrakt drożdżowy, preparat serwatkowy  (z MLEKA), maltodekstryna, tłuszcz palmowy, LAKTOZA, mąka PSZENNA, cebula, oregano, natka pietruszki, bazylia, buraki, aromaty.

Produkty usunięte ze składu:
-glutaminian monosodowy (E621) - nadwrażliwość na ten składnik to tzw syndrom "chińskiej" restauracji, która objawia się pieczeniem w okolicach karku, zawrotami głowy, bólami migrenowymi, napadami astmy, nadmiernym poceniem, ogólnym osłabieniem organizmu. Według badań nie jest to związek szkodliwy dla organizmu człowieka, ale znowu inne badania pokazują, że obecność tego składnika w produktach powodowała u osób nadwagę i otyłość.
-guma ksantanowa (E425) - nie stwierdzono szkodliwości dla organizmu. 
-kwas cytrynowy  (E330) - nie stwierdzono szkodliwości dla organizmu.

Nowe składniki w Gorącym Kubku:
- suszone warzywa i zioła: buraki, oregano, bazylia

Jedyną wadą nowej wersji Gorącego Kubka jest wciąż obecny TŁUSZCZ PALMOWY, który zawiera do 45% niekorzystnych dla organizmu nasyconych kwasów tłuszczowych, które sprzyjają otyłości, cukrzycy typu II i wzrostowi "złego" cholesterolu LDL we krwi. 

Moja opinia:
Fajnie, że coś się zmienia w sprawie dań ekspresowych. Jednak mimo wszystko nie jestem ich zwolenniczką i biorę je w ostateczności. Jeśli masz inną możliwość zrób jedzenie samemu. Jeśli nie - trudno od kilku zupek nic Ci się nie stanie, ale pamiętaj nie jedz ich codziennie, bo wciąż to niezdrowe jedzenie.

Co sądzicie o takich raportach? Chcecie je częściej? 


DORSZ W ROZMARYNIE I LIMONCE


Lubicie szybkie dania? Więc ten przepis jest dla was - jeśli wszystko dobrze synchronizujecie to danie zrobicie w 30-40 minut. Kocham ryby, naprawdę - gdybym mogła jadłabym je codziennie, ale niestety ostatnio zdarza się tak, że jadam je raz w miesiącu (pomijam wędzoną makrelę), a przecież są naprawdę zdrowe! Dzisiaj mam dla was bardzo prosty pomysł na to jak przyrządzić dorsza - bardzo popularną rybę słonowodną, którą można kupić w przystępnej cenie. Będziecie potrzebować naprawdę niewielu składników, do roboty!

Składniki (4 porcje):
- 500g polędwiczek z dorsza
- 1 mała limonka 
- rozmaryn 
- sól 
- pieprz

Jak to zrobić?
Rybę myjemy. Następnie marynujemy w rozmarynie, soku z limonki, pieprzu i soli. Wkładamy do lodówki na około godzinę (im dłużej tym lepiej). Następnie wkładamy dorsza do naczynia żaroodpornego wyłożonego folią aluminiową i przykrywamy. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 25 minut, następnie folię odkrywamy i zostawiamy na 5 minut. 

Propozycja podania:
Ja ryby podaję najczęściej z ryżem i to też wam proponuję jeśli chcecie mieć szybkie i zdrowe danie - chwilę przed wsadzeniem ryby do piekarnika zagotujcie wodę na ryż i go wrzućcie. Synchronizujcie to tak, abyście wyciągając rybę odlewali ryż. Proponuję również zrobienie sałatki z kapusty pekińskiej, papryki, rzodkiewki, cebuli czerwonej, szczypiorku czosnkowego oraz koperku zalanej sosem z octu jabłkowego, pieprzu, odrobiny oleju, cukru brązowego oraz soli. 
Jednak jeśli masz ochotę na coś mniej dobrego ryby świetnie smakują z frytkami - możesz zrobić je samemu - wtedy będą zdrowsze, ale będzie trzeba poświęcić na posiłek więcej czasu, albo kupić gotowe wtedy będzie niezdrowo, ale szybko. Co wybierzesz? 

Uwaga:
Jeśli do ryby nie dodajesz oleju i pieczesz w piekarniku to nie miej jej odkrytej przez cały czas, ponieważ ryba wyschnie. Dorsz ma delikatne mięso, więc stanie się to bardzo szybko, dlatego uważaj. 






MIGAWKI Z KRÓTKIEJ WYCIECZKI ROWEROWEJ



Pora otworzyć nowy cykl podróży małych i dużych 
Pomysł na niedzielne, ciepłe i słoneczne popołudnie? Wskakuj na rower, jedź przed siebie i podziwiaj! Z taką myślą wybraliśmy się na małą wycieczkę rowerową - 23 km. Poskakaliśmy, posiedzieliśmy, pojeździliśmy i świetnie się bawiliśmy. Rower jest dobrą alternatywą dla osób, które nie lubią biegać czy chociażby daleko chodzić. Zamiast wsiadać do samochodu, warto wsiąść na rower. Nikt nie zmusza od razu do jazdy ogromnej liczby kilometrów, ale zawsze lepiej przejechać chociaż kawałek niż siedzieć na kanapie przed telewizorem, prawda? Was zostawiam z kilkoma zdjęciami z tej małej wyprawy i zachęcam was do wyjścia na świeże powietrze. Miłego oglądania!







PLACUSZKI BEZ JAJEK



Na blogu jest to trzeci raz kiedy placuszki pojawiają się na blogu. Pierwsze, które mogliście zobaczyć były standardowymi placuszkami (tutaj), drugie, które wam zaprezentowałam były bez mąki w wersji bananowej (tutaj). Dzisiaj pora na placuszki bez jajek. Jest to fajna propozycja dla wegan, ponieważ mleko, które występuje w przepisie można zastąpić wersją kokosową, migdałową, sojową, ryżową itp. Także każdy bez względu jaki styl życia prowadzi może z przepisu skorzystać. Placuszki są też przeze mnie tak często pokazywane, ponieważ są świetną propozycją na lunchboxy, piknik i podróże. Ponieważ są suche, więc nie musimy martwić się, że coś nam się wyleje poza tym można jeść je ze wszystkim oraz są bardzo pożywne. 

Składniki (na 6 placuszków):
- 5 łyżek mąki pełnoziarnistej
- 2 łyżki płatków owsianych
- 2 łyżeczki wiórków kokosowych
- 2 łyżeczki żurawiny
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 szklanka mleka
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka cukru trzcinowego (opcjonalnie)

Jak to zrobić?
Wszystkie składniki mieszamy razem. Na patelnię dajemy olej kokosowy i czekamy, aż się rozpuści i nagrzeje (placki wtedy się nie przykleją). Każdy placek obracamy kilkakrotnie tak aby nie został surowy.

Propozycja podania
Placki podajemy z różnego rodzaju syropami. Moja dzisiejsza propozycja to podanie placków z syropem daktylowym, o którym więcej przeczytacie (tutaj) na moim Facebooku wraz z kiwi i migdałami. Jest to naprawdę pożywny posiłek, który spokojnie zapewni nam energię na kilka godzin. Oczywiście można podawać placuszki według uznania, a żurawinę zastąpić chociażby rodzynkami - mieszanie dowolne. Smacznego!




ZUPA KREM BROKUŁOWO-MARCHEWKOWA



Smaczna, zdrowa, sycąca i niskokaloryczna - zupa krem brokułowo-marchewkowa. Robiłam ją po raz pierwszy, bo z brokułami nie było mi po drodze - jako dziecko miałam okazję jeść tak niedobrą zupę z brokułów, że od tamtego czasu raczej uciekałam na myśl o zjedzeniu tego warzywa. Jednak skoro obiecałam sobie, że 2016 będzie rokiem wyzwań postanowiłam zaryzykować i spróbować znienawidzonego przeze mnie zielonego warzywa. Teraz po zjedzeniu tego dania pukam sobie w głowę, że przez tyle lat je omijałam - jest naprawdę dobre i warto je spróbować. Fakt zrobiłam ją w wersji z większą ilością marchewki, ale to tylko dodaje zupie smaku oraz sprawia, że jest bardziej słodka. Naprawdę, polecam!

Składniki (na 4 porcje):
- 1 brokuł (500g)
- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- pół cebuli
- 750 ml wody
- 150 ml mleka
- 2 czubate łyżki gęstego jogurtu naturalnego
- 2 łyżki oleju kokosowego
- sól
- pieprz
- chilli, pestki dyni (opcjonalnie)

Jak to zrobić?
Marchewki, pietruszkę i cebulę kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka gdzie mamy rozgrzany olej kokosowy i delikatnie podpiekamy. Następnie dolewamy 150 ml wody i dusimy tak, aby puściły sok. W tym czasie brokuł dzielimy na małe różyczki, które też wrzucamy do garnka z warzywami. Dolewamy resztę wody (500 ml) i gotujemy tak długo, aż warzywa będą miękkie. Następnie ściągamy garnek z piekarnika i miękkie warzywa blendujemy na jednolitą masę, do której dodajemy sól, pieprz i chilli oraz mleko i jogurt naturalny. Wszystko jeszcze raz dokładnie blenudjemy tak aby nie zostały żadne kawałki. Zupę krem najlepiej podawać z grzankami albo z pieczywem czosnkowym. Pestki dyni świetnie prezentują się jako dekoracja. Smacznego!




BANANOWE PLACUSZKI BEZ MĄKI



Zabrakło Ci w domu mąki? Czy może po prostu masz ochotę na inne śniadanie niż zwykle? Spróbuj tych przepysznych placuszków do których potrzebujesz 3 podstawowych składników i kilka dodatków, a wszystko to zrobisz w jednym naczyniu. Placuszki są również fajnym pomysłem na lunchboxa. Spróbujesz? 

Składniki (na 6 placuszków):
- 1 banan
- 2 jajka
- 5 łyżek płatków owsianych
- łyżka mleka
- garść żurawiny
- łyżeczka cynamonu
- łyżeczka miodu

Jak to zrobić?
Banan blenujemy lub rozgniatamy na papkę, dodajemy jajka i płatki owsiane. Wszystko mieszamy. Następnie dodajemy mleko, żurawinę, cynamon i miód. Składniki ponownie mieszamy ze sobą. Na rozgrzaną patelnię gdzie mamy olej kokosowy nalewamy placki (najlepiej - 1 placek 1,5 łyżki masy). Przewracamy kilkakrotnie tak, aby placki dobrze się upiekły ale też nie były spalone. Smacznego!

Co z tym bananem?
Banany zawierają dużo białka. Bogate są w minerały: potas, magnez, miedź, fosfor, wapń oraz witaminy: A,C,E,K, B1, B2, B6, PP oraz kwas foliowy. Zawierają dużo błonnika, który pomaga w zaparciach, wchłania wodę dzięki czemu pęcznieje i zapobiega uczuciu głodu na dłuższy czas przez co pomaga w walce z otyłością oraz obniża poziom "złego" cholesterolu. Banany zjedzone przed treningiem dają organizmowi zaopatrzenie w glikogen, który zapewnia nam energię i redukuje zmęczenie podczas wysiłku fizycznego, dlatego powinno spożywać się je przed i po treningu, aby uzupełnić niezbędne witaminy i minerały. Jeden duży banan to około 90 kcal. 



KURCZAK Z WARZYWAMI I RYŻEM CURRY


Niektóre potrawy są fotogeniczne inne trochę mniej - jak właśnie ten pomysł na dzisiejszy obiad. Może nie zalicza się do potraw górnolotnych, ale jest smaczny, prosty i szybki to zrobienia, a to też jest ważne. Tak oto dzisiaj przedstawiam wam kurczaka z warzywami i ryżem curry, jak dla mnie połączenie idealne. Jest to naprawdę proste danie, więc warto je spróbować.

Składniki (4 osoby)
- dwa duże filety z kurczaka (600g)
- 3 torebki ryżu ( najlepiej brązowego)
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- 1 cebula (najlepiej pół czerwonej, pół białej)
- 2 ząbki czosnku
- 8 łyżek koncentratu pomidorowego (opcjonalnie)
- 3/4 szklanki wody
- łyżka oleju kokosowego
- 2 łyżeczki curry
- pieprz, sól, oregano, chilli

Jak to zrobić?
Kurczaka kroimy na małe kawałki - dodajemy przyprawy (pieprz, sól, oregano, chilli) i wkładamy do lodówki na godzinę. W tym czasie trzemy marchewkę, pietruszkę, cebulę kroimy w kostkę oraz dodajemy czosnek. Po wyjęciu kurczaka przerzucamy na patelnię gdzie mamy rozgrzany olej kokosowy i pieczemy, aż się zarumieni. Następnie dodajemy warzywa i przez 5 minut wszystko podpiekamy. Następnie na patelnię wlewamy wodę i całość dusimy przez 20 min. Gdy kurczak z warzywami dusi nam się na patelni my w tym czasie zagotowujemy wodę i wrzucamy ryż do którego dodajemy 2 łyżki curry i gotujemy według czasu podanego na opakowaniu (pamiętajcie każdy ryż ma inny czas np. biały - 15min, a brązowy już 30 min - dlatego synchronizujcie wszystko tak, aby posiłek był ciepły). Po upłynięciu określonego czasu nasz ryż powinien przybrać żółty kolor. Na sam koniec do kurczaka z warzywami możemy dodać koncentrat pomidorowy, ale nie jest to konieczne - mimo wszystko polecam. 


PIZZA Z RAZOWEGO CIASTA Z DOMOWYM SOSEM POMIDOROWYM


Znacie kogoś kto nie lubi pizzy? Ja nie. Pizzę jemy ze wszystkim co się da - na słodko, na słono z tysiącami dodatków i sosów. Pychota! Jednak taka pizza potrafi być naprawdę tucząca. No bo wyobraźcie sobie - pizza z białej mąki z boczkiem, kurczakiem, pieczarkami, kukurydzą, serem żółtym i do tego sos czosnkowy nie może to być lekkie danie, prawda? A co zrobić, żeby będąc na diecie czy po prostu nie chcąc jeść bardzo tłusto móc jeść pizzę? Stosunkowo proste zabiegi - po pierwsze białą mąkę zamienić na pełnoziarnistą - która zawiera błonnik oraz jest mniej kaloryczna niż biała. Po drugie - zmniejszenie ilości dodatków - zamiast dania na pizzę ośmiu dodatków warto ograniczyć się do czterech, oprócz mniejszej ilości kalorii, pizza będzie bardziej chrupka, bo nie oszukujmy się - wszystko puszcza albo wodę albo tłuszcz co negatywnie wpływa na ciasto, które jest pieczone w domowych warunkach, gdzie nie mamy tak wysokiej temperatury jak np. w specjalnych piecach do pieczenia pizzy. Kolejnym krokiem jest ograniczenie sosów, które dajemy po upieczeniu pizzy - zamiast sosu czosnkowego zrobionego na bazie majonezu, zróbcie go na bazie jogurtu naturalnego - a najlepiej nie dawajcie sosu wcale, bo zabijacie smak przypraw dodanych do pizzy, więc właściwie szkoda pizzy. Ostatni krok to ograniczenie sera żółtego, który jest bardzo tłusty - jeśli go lubisz i nie wyobrażasz sobie bez niego pizzy po prostu daj mniej, jeśli możesz bez niego żyć zastąp mozzarellą tak jak robią to Włosi i tyle. Te triki pozwolą wam stosunkowo obniżyć wartość kaloryczną pizzy, ale pamiętajcie to nie oznacza, że możecie zrobić ją w wersji XXL i zjeść całą, bo to też nie jest dobre!

Składniki (dwie pizze o średnicy 30 cm)
Ciasto:
- 500g  mąki pełnoziarnistej
- szklanka ciepłej wody
- pół szklanki ciepłego mleka
- 30g drożdży
- 2 łyżki oliwy z oliwek 
- 2 łyżeczki soli
- łyżeczka cukru
Sos pomidorowy:
- puszka krojonych pomidorów bez skórek (400g)
- 7 liści świeżej bazylii
- 2 ząbki czosnku
- pieprz, sól
- chili (opcjonalnie)
Dodatki (według uznania):
- 2 mozzarelle
- parę plasterków salami
- czerwona cebula
- kukurydza
- oregano

Jak to zrobić?
Mąkę przesiewamy do miski. Do wody dodajemy drożdże i czekamy, aż się rozpuszczą, a następnie dodajemy je do mąki. Wlewamy mleko, dodajemy oliwę, sól i cukier. Całość ugniatamy na jednolite ciasto, które następnie formujemy w kulkę, którą kroimy na pół przykrywamy je ścierką i odkładamy na 30 min. Gdy ciasto rośnie my zabieramy się za sos pomidorowy - pomidory z puszki przekładamy do naczynia, wrzucamy liście bazylii i blendujemy. Następnie dodajemy przeciśnięty przez wyciskarkę (lub krojony) czosnek. Całość mieszamy - dodajemy pieprz i sól. Gdy ciasto urośnie, wyciągamy je na blachy posypane odrobiną mąki (w tym przypadku białą, ponieważ nie przylega) i formujemy na placek pizzy. Następnie smarujemy to przygotowanym sosem i dajemy dodatki najpierw salami potem cebulę i kukurydzę, a na końcu mozzarellę. Całość można posypać oregano. Blachy wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy przez 35-45 minut (zależy od grubości ciasta i ilości składników). Na upieczoną pizzę dajemy rukolę, pomidorki i Bon Appetit. 









CIASTO CZEKOLADOWE Z CZERWONEJ FASOLI


Gdy pierwszy raz usłyszałam o cieście z fasoli zrobiłam duże oczy, bo przecież jak to, czerwona fasola jako ciasto? Coś mi tu nie pasowało, ale z drugiej strony byłam ciekawa jak ten wynalazek smakuje i wiecie co? Jestem zachwycona. Wcale nie czuć, że głównym składnikiem dzisiejszego przepisu jest czerwona fasola, właściwie jeśli domownicy nie wiedzieliby co planuję nie wpadliby na to, że to ciasto jest z niej zrobione. Na pierwszy raz postanowiłam zrobić małą blachę, bo różnie bywa i wypiek mógłby okazać się porażką, na szczęście tak się nie stało, więc następnym razem podwoję liczbę składników i zrobię większe. Dlaczego właściwie z fasoli? Bo jest znacznie zdrowsze i mniej kaloryczne, ponieważ właściwie nie zawiera mąki. Cała blacha ciasta ma około 1500 kcal, więc nie ma nad czym się zastanawiać tylko zawijać rękawy i zabrać się do pieczenia!

Składniki (na jedną blachę - keksówkę)
- 250g czerwonej fasoli (po odsączeniu)
- 2 jajka
- 6 czubatych łyżek gorzkiego kakao
- 5 łyżek oleju kokosowego
- 4 łyżki miodu
- 1 łyżeczka sody
- 50g wiórków kokosowych
- pół szklanki mąki pełnoziarnistej
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- łyżeczka cynamonu
- garść rodzynek
- garść orzechów laskowych

Jak to zrobić?
Czerwoną fasolę wylewamy na sitko i porządnie odsączamy. Następnie przerzucamy ją do miski i ugniatamy (polecam ugniatacz do ziemniaków). Kolejnym naszym krokiem jest dodanie do fasoli jajek i kakao. Całość blendujemy na jednolitą masę (ważne jest to, aby fasola była dokładanie zblendowana). Gdy mamy już wszystko zblendowane do osobnego garnka wrzucamy olej kokosowy, miód oraz cukier waniliowy i składniki te rozpuszczamy do uzyskania płynnej masy, którą potem dodajemy do miski z masą kakaową. Do naczynia, w którym mamy połączone wszystkie składniki dodajemy wiórki kokosowe, potłuczone orzechy, rodzynki, cynamon oraz mąkę. Wszystko mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Następnie wszystko przekładamy do blachy i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 30 minut. Wyciągamy i czekamy, aż ostygnie.

Warto wiedzieć
Ciasta najlepiej jeść na zimno wtedy nieprzyjemny smak sody zanika.
Ciasto dobrze smakuje z syropem klonowym - jeśli ktoś woli słodszą wersję.

Co z tą czerwoną fasolą?
Fasola polecana jest wegetarianom, ponieważ zawiera bardzo dużo białka.
Jest źródłem witamy B1 oraz potasu, wapnia i fosforu.
Ma niski indeks glikemiczny.
Jest niskokaloryczna.






DOMOWA GRANOLA


Lubicie śniadania na słodko? A może po prostu macie ochotę na zdrowy i syty posiłek? Zróbcie sobie granolę! Co to właściwie jest? Jest to mieszanina płatków owsianych, orzechów, suszonych owoców i miodu. Pieczona do chrupkości podawana z mlekiem, jogurtem itp. Brzmi smacznie, prawda?
Zamiast kupować ją w sklepie warto zrobić ją samemu, ponieważ te sklepowe, bardzo często zawierają cukier i konserwanty, które mają wzmacniać walory smakowe, ale zapewniam was ta domowa smakuje jeszcze lepiej. 

Składniki:
- 1 opakowanie płatków owsianych górskich (500g)
- szklanka migdałów
- garść orzechów włoskich, laskowych
- 4 łyżki miodu 

Jak to zrobić?
Płatki owsiane wsypujemy do miski. Orzechy rozbijamy na mniejsze kawałki (ja używam tłuczka do mięsa), które następnie dodajemy do naszych płatków. Dodajemy 4 łyżki miodu. Całą masę mieszamy tak długo, aż wszystkie składniki będą obtoczone w miodzie (wtedy wszystko dobrze się upiecze i będzie chrupiące). Całość przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Pieczemy przez 10 min następnie mieszamy płatki (góra na dół) i zostawiamy na kolejne  10 minut. Wyjmujemy z piekarnika, czekamy aż ostygnie i można jeść. 

Warto wiedzieć
Ważne jest, aby co jakiś czas zerkać na piekarnik, ponieważ jeśli granola się przypali będzie gorzka.
Granola dobrze smakuje z rodzynkami czy chociażby daktylami - ja daję je nieupieczone. Jednakże można spokojnie wrzucić je do pieczonej masy. 
Granolę polecam jeść z jogurtem naturalnym, ale podobno dobrze też smakuje z mlekiem czy nawet jako dodatek do lodów, próbowaliście?
Granola jest fajną propozycją  na lunchboxa - tylko najlepiej mieć osobno płatki i jogurt i zmieszać je przed podaniem, ponieważ granola nam rozmięknie i nie będzie już tak smaczna.

Czemu warto jeść płatki owsiane?
Płatki owsiane wspierają proces odchudzania przez zawartość beta- glukanu (błonnika rozpuszczanego w wodzie), który hamuje hormon głodu i zapewnia nam uczucie sytości przez dłuższy czas. Są one źródłem białka i aminokwasów. Zawierają witaminy z grupy B oraz witaminę E, żelazo, magnez, cynk, potas, fosfor, wapń, selen, miedź NNKT (nienasycone kwasy tłuszczowe) oraz kwas foliowy.