NA PODSTAWIE KSIĄŻKI: ANTYUTLENIACZE I WOLNE RODNIKI



Po dwóch tygodniach wracam do was z kolejnym postem z serii „Na podstawie książki”. Dzisiaj odwołam się do pierwszej książki, która ukazała się na blogu czyli „Żywienie w sporcie” A.Bean. Uważam, że jest ona na tyle istotna, że zapewne jeszcze kilka razy pojawi się na blogu. Za pierwszym razem była mowa o Strategii trwałej utraty tkanki tłuszczowej. Dzisiaj chciałabym skupić się na ANTYUTLENIACZACH czyli antyoksydantach oraz WOLNYCH RODNIKACH ponieważ tak dużo się o tym słyszy, ale właściwie mało kto wie czym to wszystko jest. Miłej lektury!

Czym są antyutleniacze?


Inaczej nazywa się je przeciwutleniaczami albo antyoksydantami, pomagają nam one w usuwaniu z organizmu nadmiaru wolnych rodników. Na antyutleniacze składają się enzymy i substancje odżywcze we krwi. Antyoksydanty pomagają w walce z nowotworami, miażdżycą, cukrzycą, chorobami serca, udarami mózgu oraz spowalniają proces starzenia. Antyutleniacze znajdziemy w przeróżnych produktach spożywczych. 


Według treści zawartej w książce nie ma jasnych informacji o tym jaka jest dzienna dawka antyutleniaczy jaką należy spożywać. Jednak na rynku znajdziemy suplementy z antyutleniaczami, które zawierają szereg kombinacji składników, które działają przeciwutleniająco, znajdziecie je chociażby na stronie strefa mocy. Każdy z tych produktów ma inny skład i inną zalecaną dawkę spożycia. Oczywiście jednak takich suplementów należy używać w ostateczności, bo najlepiej przyswajana forma znajduje się w pożywieniu.

Czym są wolne rodniki?

Z biologicznego i chemicznego punktu widzenia wolne rodniki to atomy albo cząsteczki z niesparowanym elektronem, które tworzą się w organizmie człowieka przy naturalnym metabolizmie i produkcji energii. Mają zdolność do łatwego namnażania – wystarczy, że odbiorą elektor pobliskiej cząsteczce.


Oprócz naturalnego wytwarzania się wolnych rodników pewnie zjawiska i produkty przyspieszają ich produkcję są to:
- papierosy
- zanieczyszczone środowisko
- spaliny
-  alkohol
- promieniowanie UV
- namiar spożywanych leków (w szczególności antybiotyki)
- stres
- brak odpoczynku i mało snu
- nieregularny tryb życia (rozregulowany zegar biologiczny)
- nadmiar wędzonych i grillowanych potraw (dym z grilla)

Co powoduje nadmiar wolnych rodników w organizmie?

Jeśli nie walczymy z wolnymi rodnikami i lekceważymy ich istnienie i problemy, których mogą nam przysporzyć mogą dokonać prawdziwego spustoszenia w naszym organizmie. Wolne rodniki mogą być odpowiedzialne za najcięższe i nieodwracalne choroby.
- miażdżyca (uszkadzają one ściany naczyń krwionośnych oraz utleniają lipidy LDL doprowadzając do powstawania niebezpiecznych skrzepów)
- zawał (jeśli skrzep oderwie się może przedostać się naczyniami krwionośnymi do serca)
- rak ( wolny rodnik niszczy na swojej drodze wszystko – często nawet DNA, które później mutuje się, komórki zaczynają się mnożyć i tworzą nowotwór)
- cukrzyca
- niewydolność nerek
- Osteoartoza (zwyrodnienie stawów)
- wrzody żołądka
- zaćma
- Alzhaimer
- Parkinson
- udar mózgu
Poza tym wolne rodniki wpływają na starzenie się skóry, ponieważ niszczą lipidy naskórka, które chronią skórę przed szkodliwym działaniem środowiska, wnikaniem wirusów i bakterii oraz chronią przed utratą wody. Wolne rodniki niszczą również włókna kolagenowe, które nadają skórze elastyczność, dlatego też ich uszkodzenie doprowadza do utraty przez skórę elastyczności oraz do powstania głębokich zmarszczek.

Co antyutleniacz robi z wolnym rodnikiem?

Wyszukuje, a następnie dodaje do nich swój jeden elektron, aby go zneutralizować i usunąć.  


Dlatego pamiętajmy, aby spożywać produkty zawierające przeciwutleniacze, bo unikając tego tematu i nie widzieć problemu w powstawaniu wolnych rodników możemy doprowadzić do poważnych uszkodzeń organizmu, a najgorsze jest to, że mogą być one nieodwracalne. Starajmy się zmienić swój styl życia, bo pamiętajmy mamy je jedno i nie warto go niszczyć.


JABŁKOWE PLACUSZKI

Miewacie takie sytuacje kiedy kupicie za dużo owoców, które potem leżą i leżą aż stają się miękkie, gdzieś tam obite i niesmaczne? Zamiast je wyrzucać albo oddawać na kompost wykorzystajcie je! Dzisiaj propozycja na wykorzystanie takich jabłek - szybkie i smaczne placuszki, które nadają się zarówno na śniadanie jak i na obiad.

Składniki (ok. 30 placuszków)
- 2,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
- 1 szklanka mąki kukurydzianej
- 2 jajka
- 4 jabłka
- 1/4 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- 2 łyżki miodu

Jak to zrobić?
Jabłka myjemy, obieramy i trzemy na dużych oczkach, składniki mieszamy ze sobą. Następnie do zmieszanych składników dodajemy potarte jabłka i jeszcze raz mieszamy. Placuszki pieczemy na oleju kokosowym z dwóch stron po kilka minut. Dobrze smakują z jakiś syropem, a dla osób nie patrzących na kalorie polecam cukier puder. Placuszki robi się naprawdę szybko, a jak pachną! Smacznego!




ZACZNIJ BIEGAĆ! 21 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO BIEGAĆ



Jeśli ktoś zapytałby się jaka aktywność fizyczna jest moją ulubioną to bez większego problemu odpowiedziałabym, że bieganie. Pomaga mi się odstresować, uczy mnie pokory i wytrwałości, a co najważniejsze sprawia mi przyjemność. Zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi nie lubi biegać, ale mam wrażenie, że często bierze się to z czasów szkolnych kiedy za bieganie dawało się oceny, sprawdzało czasy i (nie oszukujmy się) śmiało się ze słabszych od siebie, bo przecież jak można pobiec 600 metrów w 7 minut, otóż można. Wtedy takiej osobie wydaje się, że ona wcale nie umie biegać, że po prostu się do tego nie nadaje, bo nie biega ani szybko, ani wytrzymale, więc po co właściwie ma biegać? I tu zaczyna się błędne koło, a bieganie jest naprawdę zdrowe! Wystarczy tylko chcieć. Myślisz, że maratończyk na swoim pierwszym biegu przebiegł 42,195km? Zapewniam Cię, że wcale tak nie było. Nikt nie każde Ci biegać dziennie po dziesięć kilometrów – wystarczą dwa, a zobaczysz, że może Ci się to spodobać i będziesz chcieć więcej i więcej! Ja nie jestem maratończykiem, ba! nie jestem nawet półmaratończykiem, a mój dotychczasowym rekord to 14 km, ale nie od razu Rzym zbudowano, prawda? ;) Jednak cały czas ćwiczę i biegam, żeby być lepszą i lepszą dla siebie, żeby móc stanąć przed lustrem i powiedzieć „dałaś radę, możesz być dumna” – powiedziałam tak gdy przebiegłam swoją pierwszą dychę i kiedy ukończyłam Krapkowicki Bieg Majowy. Bieganie jest dla każdego, nawet dla osób otyłych – jednak te osoby powinny pamiętać, że powinny zacząć od marszów, a potem stopniowo zwiększać ich prędkość i długość, bo inaczej zbytnio obciążą stawy i może być z tego więcej szkody niż pożytku – zresztą fajny post odnośnie "za dużych" na swoim blogu napisała Anna Lewandowska, warto się z nim zapoznać. 



21 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO BIEGAĆ

W oparciu o informacje, które udało mi się zebrać (strony internetowe, magazyny, ludzie i własna wiedza) postanowiłam stworzyć listę 21 powodów dla których warto biegać – są to powody zdrowotne, psychiczne, fizyczne i zupełnie życiowe.

1.       Bieganie jest naprawdę tanie!
Żeby biegać nie potrzebujesz karnetu na siłownię, sprzętu za setki, a nawet tysiące złotych, a buty które kupisz (też nie muszą być za kilkaset złotych)  wystarczą Ci na wiele kilometrów czy lat jeśli biegasz dla przyjemności i nie muszą to być od razu „superkozackie” buty – wystarczą zwykłe adidasy, które nie będą ani za małe ani za duże. Koszulkę i spodnie dresowe ma każdy z nas – nie muszą to być markowe ubrania, wystarczy, że są wygodne.
2.       Jest sportem dla indywidualistów
Bieganie jest sportem dla indywidualistów – za porażki i błędy odpowiadasz ty sam, bo to Twoje błędy. Poza tym jest również niekontaktowe, więc ryzyko nabycia kontuzji podczas kontaktu z innym biegaczem prawie, że znika.  
3.       Biegać możesz o każdej porze
Nieważne czy jest to 5 nad ranem czy 23, a nawet i 2 w nocy jeśli masz ochotę możesz iść biegać! Jedyne co jest ważne to systematyczne bieganie – bo nic Ci po tym jeśli raz na miesiąc przebiegniesz 10km jeśli po pierwsze nie będzie z tego efektów, po drugie  możesz nabawić się szybkiej kontuzji, a po trzecie przed najbliższe kilka dni nie będziesz umieć chodzić
4.       Bieganie ma świetny wpływ na serce
Standardowe bicie serca u „leniwca kanapowca” waha się pomiędzy 70 do 80 skurczy na minutę, a u osoby, która trenuje systematycznie przez długi czas zaczyna notować tych uderzeń do 60, a nawet i mniej uderzeń. Co to oznacza? Dłuższe życie.
5.       Bieganie pomaga zredukować stres
Kiedy wracam z biegania mama mówi mi, że wyglądam ja naćpana – mamo, to się nazywa euforia biegacza! Jeśli masz gorszy dzień, tysiące problemów na głowie – idź pobiegaj! Poprzez lepsze dotlenienie mózgu bieganie pomaga się odstresować i poukładać wiele spraw mówi się, że jeśli biegniesz wolno wiele kilometrów i w tym czasie nie udało Ci się rozwiązać problemu to  jest od nierozwiązywalny.
6.       Bieganie wytwarza endorfiny
W poprzednim punkcie pisałam o euforii biegacza, bierze się ona stąd, że bieganie ma wpływ na wytwarzanie się endorfiny czyli hormonu szczęścia wytwarzanego przez przysadkę mózgową. Widzieliście czasami jak po ciężkim biegu ludzie zamiast nie wiedzieć jak się nazywają to mają tak szeroki uśmiech i „tryska” od nich szczęściem i radością, to jest właśnie euforia biegacza, a my jesteśmy na zdrowym haju ;)
7.       Pomaga walczyć z depresją
Wracając do poprzednich punktów, gdzie była mowa o stresie i endorfinach warto też nadmienić, że bieganie pomaga walczyć z depresją. Mówi się, że już 20 minut dziennego biegania znacznie redukuje skłonność do depresji. Poza tym charakter budowany na bieganiu jest naprawdę odporny.
8.       Bieganie nie ma granic wiekowych
Biegają dzieci, biegają dorośli, biegają emeryci i biegają Ci, którzy jakby mogło się wydawać już nie powinni. Warto zapoznać się z historią Barbary Prymakowskiej, która ma już ponad 70 lat, maratony biega od 15 i przygotowuje się do ukończenia Korony Maratonów Świata. Warto też zajrzeć na TEN ranking najstarszych biegaczy na świecie. Dalej uważasz, że już za późno na to, aby zacząć biegać?
9.       Bieganie zmniejsza ryzyko zachorowań
Bieganie obniża poziom cholesterolu, pomaga walczyć z otyłością, zapobiega i spowalnia rozwój Alzhaimera oraz  zmniejsza ryzyko wylewu czy raka.
10.   Bieganie wzmacnia Twój układ immunologiczny
Bieganie reguluje układ odpornościowy i aktywuje oraz usprawnia komórki obronne podczas walki z wirusami i bakteriami.
11.   Bieganie wzmacnia Twój charakter
Serio wiem co mówię, nic nie nauczyło mnie tak pokory i walki o swoje jak bieganie. Kiedy na mojej drodze pojawiły się pierwsze kontuzje spowodowane przetrenowaniem na kilka dni przed najważniejszym biegiem w życiu myślałam, że oszaleję, bo zamiast trenować siedziałam albo na kanapie albo u fizjoterapeuty. Wtedy zaczęłam doceniać zdrowie, a co najważniejsze uświadomiłam sobie, że nie jestem niezniszczalna. Poza tym bieganie uczy walki o swoje – kiedy pokonujesz kolejne wyznaczone poprzeczki nabierasz pewności siebie, a co za tym idzie? Dużo prościej Ci walczyć o swoje chociażby w rozmowach z wykładowcą, szefem czy znajomymi – przestajesz być szarą wystraszoną myszką.


12.   Sportowcy czy pasjonaci aktywności fizycznej są częściej zatrudniani i bardziej doceniani
To tylko statystyka, ale myślę, że bliska prawdy, dlaczego?
Tacy ludzie najczęściej:
- mają zdolność do poświęceń – no bo kto poświęca tyle czasu i odpowiednio dużo pracy, aby chociażby przebiec maraton (jeśli mówimy o biegaczach)?
- są zdeterminowani – każda kolejna poprzeczka to kolejny sukces, a żeby go osiągnąć sportowcy zrobią naprawdę dużo
-  mają większą automotywację – co to znaczy? Nie potrzebują pomocy z zewnątrz, żeby coś osiągnąć – wystarczą tylko oni sami i ich podświadomość
- postawa zwycięzcy – mimo porażki sportowiec wyciąga z niej wnioski i poprawia swoje błędy
13.   Bieganie pomaga w utracie zbędnych kilogramów
Chcesz schudnąć, ale nudzi Cię siłownia czy treningi w domu? Zacznij biegać! Myślę, że tego punktu nie muszę dodatkowo tłumaczyć, bo każda aktywność fizyczna pomaga w utracie wagi, a podczas biegania pracuje całe nasze ciało. Jak biegać, żeby schudnąć? Przeczytacie w TYM i TYM artykule.
14.   Bieganie pomaga w walce z cellulitem
Kto ma problemy z cellulitem ręka do góry! Pomarańczowa skórka to zmora nawet dla tych najszuplejszych. Na szczęście bieganie pomaga w walce z nim, jak? Bardzo prosto – cellulit to nic innego jak tkanka tłuszczowa, a co robi bieganie? Wykorzystuje ją jako paliwo. Poza tym bieganie poprawia krążenie krwi oraz napięcie skóry, a więc zmniejsza niechciane grudki na udach. Jednak jeśli ktoś uważa, że po miesiącu biegania skórka zniknie jest w błędzie – niestety cellulit jest naprawdę upierdliwy i ciężki do pokonania, ale dla nas nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?
15.   Lepiej śpisz kiedy biegałeś
Dotlenienie i zmniejszenie uczucia niepokoju to chyba dwie najważniejsze rzeczy, które człowiek potrzebuje do dobrego snu – zapewni Ci je bieganie!
16.   Poznawanie nowych ludzi
Jest coś lepszego niż obracanie się wśród ludzi, którzy mają taką samą pasję jak ty? Pewnie, że nie! W sieci powstaje co raz więcej grup biegaczy, w miastach organizowane są biegania w grupie, czego chcieć więcej?
17.   Możesz biegać gdzie chcesz
Wyjdź z domu i idź pobiegać! Nie na siłowni na bieżni tylko na świeżym powietrzu. Bieganie ma nieograniczone trasy – biegaj po lesie, po polach, mieście, trawie, nad jeziorem, na plaży, nad morzem – gdzie chcesz! Może akurat okaże się, że znajdziesz jakieś nowe, piękne miejsce?
18.   Bieganie pomaga w walce z niedoskonałościami i oznakami starzenia
Podczas biegania pocisz się, a więc Twój organizm usuwa z ciała toksyczne enzymy, które powodują na twarzy wypryski czy inne zmiany skórne, a dostarcza z tlenem wiele wartości odżywczych – skóra jest rozświetlona, jędrna i ma mniej przebarwień. Poza tym bieganie przyspiesza krążenie krwi co pobudza wytwarzanie kolegenu, który nadaje skórze elastyczność, dlatego często starsi już biegacze nie wyglądają na tyle lat ile w rzeczywistości mają.
19.   Biegać każdy może
Bieganie jest naprawdę proste – oczywiście z czasem Twoja technika powinna się wyrabiać, ale biegać może każdy o czym zresztą wcześniej wspominałam. Nieważne czy szybko czy wolno, długo czy krótko – biegasz dla siebie
20.   To czas tylko dla Ciebie
Dla mnie bieganie jest ucieczką od zgiełku miast i ciągłego hałasu, który nie pozwala mi się skupić. Podczas biegania jesteś tylko TY i nic więcej się nie liczy –możesz mieć słuchawki, możesz słuchać dźwięków natury, ale najważniejsze jest to, że liczysz się tylko TY – nie musisz przejmować się innymi, nie musisz słuchać tego, że ktoś coś ciągle od Ciebie chce, możesz wyłączyć czy wyciszyć telefon i cieszyć się chwilą i tego, że jesteś nareszcie tylko dla siebie.
21.   Biegasz? Możesz pomóc innym!
Coraz częściej organizowane są biegi charytatywne czy akcje z Endomondo, które pomagają innym ludziom. Ja już drugi rok wspieram Pomoc Mierzoną Kilometrami i was też zapraszam do jej udziału – w tym przypadku nie musicie tylko biegać. Jeśli chcecie dowiedzieć się o niej więcej to wpadajcie na ich stronę!



Dalej nie wiesz czy bieganie jest dla Ciebie? Spróbuj to się przekonasz! Pamiętaj – samo bieganie nie da Ci tak wielu zysków jak bieganie połączone z racjonalnym odżywianiem, bo co Ci po tym, że po bieganiu przyjdziesz do domu i zjesz całą pizzę popitą coca-colą czy inne niezdrowe jedzenie?  Chyba nic!

Do zobaczenia na trasie!


: CZECHY - DOLNI MORAVA I KRALIKY


Jeśli lubicie ciszę, spokój, piękne widoki, pagórkowate tereny oraz rower to czeskie tereny są dla was idealne! Zapraszam was, w krótką - bo weekendową podróż po pięknych rejonach Czech, które są na wyciągnięcie ręki - bez wielu godzin w trasie, bez dużego nakładu finansowego i bez bariery językowej. 

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od udania się do Dolni Morava, która słynie ze Ścieżki w Obłokach, która ma 55 metrów długości, położona jest na 1116 m n.p.m oraz posiada 101 m zjeżdżalnię dla odważnych (ja z niej zrezygnowałam). Oprócz sławnej Ścieżki jest to raj dla rowerzystów - znajdziecie tam wiele ścieżek i szlaków rowerowych, które są świetnie przygotowane i opisane (ciemnożółte znaki z nazwami (numerami)). Jednak jest też wiele atrakcji dla ludzi, którzy lubią ekstremalnie spędzać czas i nie lubią się nudzić - każdy znajdzie coś dla siebie. My wybraliśmy rowerowe rozwiązania i po wejściu na Ścieżkę w Obłokach razem z naszymi jednośladami zjechaliśmy Single trails, czyli ścieżkami w jedną stronę, które urozmaicone zostały przeróżnymi przeszkodami, nam tak się spodobały, że gdyby nie napięty plan działania to zapewne zjechalibyśmy jeszcze kilka razy. Na każdą z tych atrakcji dostaniecie się wyciągiem, który "dostarczy" was prawie pod samą Ścieżkę oraz trasy rowerowe. Ceny nie są wygórowane, więc warto się wybrać się w te rejony w jakiś weekend. Na miejscu jest również możliwość wypożyczenia rowerów - profesjonalnych jak i rekreacyjnych.






Nasz napięty grafik wiązał się z tym, że musieliśmy znaleźć miejsce na nocleg - postanowiliśmy obie noce spędzić pod namiotem, a niestety nie znaleźliśmy żadnych pól namiotowych, więc musieliśmy szukać do rozbicia się dzikich, ale pięknych miejsc. Tak też się stało - zasypialiśmy pod rozgwieżdżonym niebem i byliśmy wysoko nad miasteczkami, a budziliśmy się przy pięknych i pagórkowatych krajobrazach, czego chcieć więcej? Pierwszą noc spędziliśmy na cudownej polanie, z której nie chciało nam się jechać - mieliśmy z niej widok na Ścieżkę i całą dolinę.



Oprócz spędzenia kilku godzin przy Sportowo-Turystycznym kompleksie wybraliśmy się też, w krótką wycieczkę po miasteczkach w obrębie Cervena Voda, w którym znajduje się popularny Ski Park. Większość miasteczek, które znajdują się w tym rejonie są małe i naprawdę spokojne, a bardzo dużo ludzi zamiast auta wybiera rower.



Dalsza część soboty skupiła się na szukaniu nowego miejsca do przenocowania. Po drodze trafiliśmy w okolice Karlickiego Regionu Fortyfikacyjnego gdzie znaleźliśmy się w najsilniej ufortyfikowanym terenie Republiki Czechosłowackiej w latach 30-tych XX wieku i jednym z najbardziej umocnionych odcinków granicy w ówczesnej Europie, co zresztą widać, ponieważ na prawie każdym polu znajdziemy bunkry. Możemy również udać się do muzeów wojskowych czy chociażby poczytać tabliczki historyczno-informacyjne, które znajdziemy na każdym kroku. 



Po zwiedzeniu kilku bunkrów udaliśmy się w dalszą drogę, aby znaleźć miejsce do przenocowania. Skręciliśmy więc w drogę, która biegła przy lesie i w ten sposób trafiliśmy na olbrzymią polanę, z której mieliśmy widok na kilka miasteczek oraz na bunkry (zresztą jeden z nich znajdował się zaraz obok naszego namiotu). Noc z soboty na nniedzielę była bezchmurna, więc nie zostało nam nic innego jak leżeć i podziwiać rozgwieżdżone niebo - szczególnie, że byliśmy bardzo oddaleni od świateł miast, więc mieliśmy okazje oglądać niebo w jego najlepszej okazałości. 




Niedziela upłynęła nam leniwie - bez planu i większych wymagań późno zjechaliśmy do miasteczka tylko po to, żeby dostać się do wieży, którą rano wypatrzyłam na szczycie. Okazało się, że jest to Rozhledna Krizova hora, która znajduje się na 735 m n.p.m. i odbywają się na niej różne spektakle, warto się na nią wybrać będąc w tym rejonie.



Ostatnim miejscem, które zwiedziliśmy był kompleks klasztorno-pielgrzymkowy na górze Hora Matky Bozi, która znajduje się niedaleko miasteczka Kralik. Wznosi się ona na wysokości 760 m n.p.m., a znajdujący się na niej klasztor jest jednym z najwyżej położonych punktów w regionie. 




BEZGLUTENOWE CIASTO Z JAGODAMI


Jeśli miałabym wybrać mój ulubiony deser, który dotychczas pojawił się na blogu na pewno odpowiedziałabym, że jest nim to ciasto - nie dlatego, że jest bezglutenowe, bo akurat gluten czy nie gluten nie mam z nim problemów, ale dlatego, że naprawdę jest przepyszne. Nie wymaga specjalnych umiejętności, więc każdy z nas jest w stanie go zrobić i cieszyć się smakiem mąki kukurydzianej i jagód, zapraszam!

Składniki (blacha 25x35cm)
- 400 g jagód
- 500 g mąki kukurydzianej ( 4 szklanki)
- 2 szklanki mleka ryżowego 
- 2 jajka
- 190 g jogurtu naturalnego (gęsty)
- 1 szklanka cukru trzcinowego
- 4 łyżki syropu daktylowego
- 5 łyżek oleju kokosowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jak to zrobić?
Mąkę, proszek do pieczenia, cukier trzcinowy, jogurt naturalny, syrop daktylowy oraz olej kokosowy łączymy w misce i miksujemy ze sobą. Następnie do naczynia dodajemy jajka oraz mleko ryżowe i wszystko razem mieszamy na jednolitą masę. Do naszego ciasta dodajemy jagody i jeszcze raz wszystko ze sobą delikatnie mieszamy (trzeba uważać, żeby nie ich nie rozgnieść). Następnie naszą masę przelewamy na blachę i pieczemy przez 55-60 minut w 180 stopniach. Po upływie czasu ciasto wyciągamy z piekarnika i czekamy, aż ostygnie, ponieważ jeśli pokroimy jak będzie gorące można nam się rozpadać.
Smacznego!

Warto wiedzieć
Jeśli chcecie możecie dodać do ciasta sam cukier trzcinowy lub sam syrop daktylowy, jednak musicie pamiętać o proporcjach, żeby ciasto było słodkie. 





PUDDING CHIA Z WIÓRKAMI KOKOSOWYMI I MUSEM TRUSKAWKOWYM


Trochę dziwne, że pojawia się na blogu tak późno - w końcu jest kultowy. Mowa oczywiście o puddingu chia, który jest nie tylko zdrowy, ale i bardzo prosty do zrobienia. Wystarczy tylko zachować proporcje, a już po kilku godzinach możemy cieszyć się przepysznym smakiem tego deseru. 

Składniki (4 szklanki)
- 4 łyżki nasion chia
- 400 ml mleka ryżowego
- 400 g truskawek + kilka do dekoracji
- 2 łyżki miodu
- 5 łyżek wiórek kokosowych + 4 łyżki do dekoracji

Jak to zrobić?
Truskawki blendujemy na mus i dodajemy do nich miód. Następnie nasiona chia zalewamy mlekiem ryżowym, dodajemy 5 łyżek wiórek kokosowych i dokładanie mieszamy (tak, aby wszystkie nasiona obtoczone były w mleku). Do szklanek wlewamy mus, a następnie delikatnie i powoli wlewamy chia z mlekiem tak, aby warstwy nie zmieszały się ze sobą. Szklanki wkładamy do lodówki na 4-5h. Następnie deser wyciągamy i dekorujemy wiórkami kokosowymi i truskawkami.

Pudding mi nie wyszedł, dlaczego?
Mówi się, że nasiona chia żelują się zwiększając swoją objętość nawet 9 razy, dlatego należy zachować odpowiednie proporcje. Jeśli dasz za dużo mleka to wtedy nasiona nie wchłoną go na tyle dużo, żeby utworzył się pudding, dlatego lepiej dać troszkę mniej niż za dużo, a wtedy na pewno Ci wyjdzie! Smacznego!

Propozycja podania
Oczywiście pudding można podawać na wiele sposobów - można kombinować z owocami, warstwami i dodatkami - wariantów jest wiele, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nasiona nie mają smaku dlatego należy pamiętać, żeby dodać do nich odrobinę słodyczy (miodu, syropu i innych zamienników cukru). Oczywiście wybór mleka również jest dowolny. 




NA PODSTAWIE KSIĄŻKI: WITAMINA D I C "WSPÓLNIKAMI WAPNIA" I POPRAWNEGO FUNKCJONOWANIA ORGANIZMU


W dzisiejszym na podstawie książki, chciałabym się skupić na istotnej kwestii jaką jest współpraca pomiędzy witaminą D, a C po co są nam te witaminy oraz jakie ważne działanie mają w kwestii przyswajania się wapnia.

Dzisiejsza książka, z której zaczerpnęłam informacje jest autorstwa Michała Tombaka, który jest absolwentem Amerykańsko – Rosyjskiej Szkoły Hipnozy i Bioenergoterapii  oraz ukończył studia na wydziale biologii i chemii w Moskwie. M. Tombak należy do światowej elity specjalistów od naturalnych metod leczenia. „Uleczyć nieuleczalne”, bo taki tytuł nosi dzisiejsza książka została wydana w 1999 roku i mimo tego, że niektóre zawarte w niej teksty można uznać za przestarzałe to wciąż są takie, które można zaliczyć do tych „na czasie”.
Wydanie, które mam w swoim domu zaczyna się bardzo dosadnym cytatem – „Ludzie nie umierają – oni zabijają sami siebie” – Seneka, który daje nam do myślenia.
Wydaje mi się, że warto przeczytać tą książkę – można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy – jak działa nasz organizm, jak jest zbudowany i jak „uleczyć nieuleczalne”.

Po co nam właściwie witamina D? Jej podstawową funkcją jest regulacja wymiany wapnia w organizmie. To z niej w nerkach powstaje związek, który wspiera przyswajanie się wapnia. Jednak, aby reakcja ta miała miejsce niezbędny jest udział witaminy C. Warto również nadmienić, że witamina D jest rozpuszczalna w tłuszczach. Człowiek nie jest w stanie dostarczyć organizmowi wymaganej ilości witaminy D w produktach żywnościowych, dlatego też tak ważne jest „zdobycie” jej w inny sposób. Witamina D nie bez powodu nazywana jest „słoneczną witaminą”, dlaczego? Ponieważ powstaje ona pod wpływem promieni UV. Mimo tego, że teraz więcej słyszy się o tym, żeby słońca unikać jak ognia, to dziennie powinniśmy spędzać na nim ok. 30 minut – nie leżeć plackiem, ale najzwyczajniej spacerować, ponieważ właśnie tyle czasu potrzebuje nasz organizm, aby wytworzyć potrzebną dla nas dawkę witaminy D i zapewnić nam współpracę pomiędzy nią, a wapniem, a co w związku z tym? Zapewnić nam zdrowe i mocne kości, odpowiednie krzepnięcie krwi oraz poprawną pracę serca i układu nerwowego. Co się dzieje gdy w organizmie mamy za mało witaminy D? Mamy silnie zaburzoną przemianę materii, nasze kości są słabe i narażone na częste urazy oraz słabiej pracują naczynia krwionośne, które gdy funkcjonują poprawnie zapobiegają przedostawaniu do krwi bakterii, a więc wzmacniają funkcje obronne organizmu. Tombak w swojej książce mówi również o alternatywnym sposobie dostawania się witaminy D do naszego organizmu – stosowaniu tabletek. Jednak mówi on wprost – „[…]gdy uwzględnimy się odmienne zapotrzebowanie różnych ludzi na witaminę D, to praktycznie bardzo trudno jest ustalić odpowiednią dawkę”.  Dlatego też tak ważne jest to, aby wiedzieć ile dany człowiek witaminy tej potrzebuje, ponieważ niedobór jak i nadmiar tej witaminy szkodzi. Przeszukując swoje notatki i otchłanie Internetu postanowiłam stworzyć, dla was (i dla siebie) krótką ściągę w postaci tabelki, która przedstawia co się dzieje gdy witaminy tej mamy za mało, a kiedy za dużo warto się z nią zapoznać, żeby znaleźć złoty środek w jej przyjmowaniu.


Kiedy najlepiej zażywać kąpieli słonecznych? Według naukowców, o których autor pisze w swojej książce są to godziny poranne – od wschodu słońca do godziny dziesiątej , ponieważ później – pomiędzy dziesiątą, a siedemnastą promienie słoneczne mają wysoką radiację – parzą ciało i prowadzą do przedwczesnego starzenia się, a w krytycznych przypadkach nawet do rozwoju nowotworu. Dlatego w okresie wakacyjnym jeśli jedziemy nad wodę, unikajmy wylegania się na słońcu w tych godzinach, ponieważ oprócz nabawienia się udaru słonecznego, możemy naprawdę sobie zaszkodzić. Warto też pamiętać o tym, że im ciemniejszą mamy opaleniznę tym nasz organizm wytwarza mniej witaminy D. Dlatego nie możemy zapomnieć o uzupełnieniu naszego jadłospisu w tłuszcze, warzywa i owoce, które pomogą organizmowi w jej wytwarzaniu.
Aby dopełnić cały proces przyswajania wapnia nie możemy zapomnieć o witaminie C, która jest niezbędna do tego, aby nasz organizm był zawsze zdrowy. Michał Tombak mówi o niej tak „[…] bez niej w organizmie nie zachodzi ani jedna reakcja utleniania, gdyby nie było witaminy C, zginęlibyśmy z powodu nieustannie atakujących organizm wirusów, bez tej witaminy nasze naczynia zmieniłyby się w puste rurki niezdolne do transportowania krwi.” Brzmi przerażająco, prawda? Witamina C jest bardzo delikatną witaminą – niszczy ją światło dzienne lub słoneczne i temperatura powyżej 100 stopni Celsjusza. Autor daje tego prosty przykład „kiedy przygotowujemy zupę warzywną, w trakcie gotowania zniszczeniu ulega do 50% witaminy C, gdy zupa stoi na kuchence 3 godziny – tracimy jeszcze 20%, a po 6 godzinach albo po powtórnym podgrzaniu nie ma w niej już witaminy. Obierając ziemniaki tracimy do 30% witaminy, gotując je – jeszcze 30-40%.” Co więc zrobić? Bardzo dużo witaminy C jest w owocach i warzywach. Jej zawartość przedstawiam wam w kolejnej tabelce.


Dlatego należy spożywać ich jak najwięcej. Tombak pisze tę książkę, kiedy jeszcze nie mamy stworzonej obecnej Piramidy Żywienia i Aktywności Fizycznej, gdzie jasno jest powiedziane, że owoce i warzywa powinny stanowić 50% naszego każdego posiłku. Oczywiście autor książki mówi też o spożywaniu witaminy C w tabletkach. Jasno daje nam do zrozumienia, że każde przyjmowanie witamin w tabletkach jest szkodliwe, dlaczego?
1.       Witaminy to związki, które nie są wytwarzane drogą syntezy w organizmie człowieka.
2.       W roślinach powstają w procesie biosyntezy pod wpływem światła Słońca i Księżyca.
3.       W komórkach roślin witaminy występują w łatwo przyswajalnej dla człowieka postaci – prowitaminy oraz zawierają sole mineralne, które sprzyjają pełnemu przyswajaniu.
4.       Przedawkowanie naturalnych witamin jest stosunkowo trudne, natomiast tych syntetycznych – bardzo łatwe.
5.       Sztuczne witaminy są produktami rafinowanymi.
6.       Są one przyswajane z trudnością, albo nie są wcale przyswajalne jeśli człowiek ma zaburzenia metabolizmu. Można pokazać to na prostym przykładzie – po spożyciu witaminy C lub innych witamin syntetycznych zdarza się, że mocz pachnie i ma kolor wcześniej spożytych tabletek.
7.       Jednym ze skutków ubocznych stosowania witamin w tabletkach jest zwiększenie apetytu, ponieważ organizm potrzebuje znacznie więcej energii do jej przetworzenia niż ma to miejsce w przypadku naturalnych witamin.

Na sam koniec tego postu chciałabym wam zaprezentować ostatnią tabelkę, która pokazuje czym grozi niedobór, a czym nadmiar witaminy C w organizmie, ponieważ przyjęło się, że nie ma czegoś takiego jak nadmiar witaminy C gdyż po prostu ją wydalimy – niestety jest to nie do końca prawda.