05 września

WARTO PRZECZYTAĆ - WRZESIEŃ


Dzisiaj mam dla Was ulubieńców miesiąca. Książki mogę pochłaniać garściami. Każdego wieczora bez względu na godzinę muszę poświęcić chociaż 30 minut na przeczytanie kilkunastu stron. Kiedyś zdarzało mi się zarywać noce, ale wraz ze stałą pracą nie ma o tym mowy.. choć nie ukrywam, że czasem kusi. Generalnie kocham kryminały i horrory, ale ostatnio w moje ręce wpada znacznie więcej książek z dziedziny neurologii i to właśnie z takimi trzema propozycjami do Was przychodzę.


Lisa Genova „Motyl”

To historia Alice Howland, która stopniowo zaczyna tracić pamięć. Początkowo i ona i lekarze uznają to za wyniki stresu i przemęczenia jednak prawda wydaje się być znacznie gorsza. Zostaje u niej stwierdzony Alzheimer o wczesnym początku, który zaczyna mieszać jej w głowie i w życiu. Z szanowanej profesor Harvardu zaczyna walkę ze wspomnieniami i z samą sobą. Skąd ten tytuł? Zaczyna ona tworzyć dodatkowy dysk na swoim komputerze na wypadek całkowitej utraty pamięci gdzie zakłada folder „Motyl”. Książka pokazuje heroiczną walkę o zachowanie godności w obliczu choroby, której nie da się zatrzymać.

Polecam ją z całego serca. Nie pamiętam, żeby jakaś książka tak mnie urzekła czytałam ją z zapartym tchem i zastanawiałam się, co by było gdyby i mi przytrafiła się taka kolej rzeczy. Jeśli potrzebujesz książki, która wyciśnie z Ciebie trochę łez, która nauczy Cię szacunku do własnego życia, które tak łatwo można stracić i która pokaże Ci, czym jest walka z czymś, co i tak z Tobą wygra to książka właśnie dla Ciebie. Jednak, jeśli nie lubisz książek zawsze możesz obejrzeć film, który został stworzony na podstawie owej książki „Sill Alice” z Julianne Moore w roli głównej. Ujmująca i wciągająca książka na zbliżające się jesienne wieczory w towarzystwie herbaty i koca na pewno zajmie wam ponure wieczory.  

Lisa Gardner „Dziecięce koszmary”

Upalny sierpniowy dzień – z pozoru szczęśliwa Bostońska rodzina ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a jedyna podejrzana osoba – ojciec, głowa rodziny trafia do szpitala w stanie śpiączki, a wszystko wskazuje na to, że usiłował popełnić samobójstwo, czy aby na pewno? W tym samym czasie Danielle Burton, która jest oddaną pielęgniarką na dziecięcym oddziale psychiatrycznym pomaga dzieciom z silnymi zaburzeniami neurologicznymi i stara się zapomnieć o tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce dwadzieścia pięć lat temu w jej domu rodzinnym, czy uda jej się przeżyć w spokoju kolejną rocznicę? Kolejna bohaterka to Victoria Oliver, która poświęciła wszystko dla swojego chorego syna… czy była to dobra decyzja?

Książkę zaczęłam czytać w Karpaczu i skończyłam ją kilka dni później. Pochłonęła mnie bezgranicznie i mimo nocnych koszmarów niesamowicie mnie urzekła. Pokazuje jak silne są więzy krwi, jak silnie oddziałują na nas doświadczenia z przeszłości i jak silna może być miłość… nawet ta z góry przegrana. Może i jest odrobinę przerażająca, ale na pewno zaskakująca, naprawdę warto dodać ją sobie do listy, a ja już szukam kolejnej książki Lisy Gardner, bo coś czuję, że będzie równie ciekawa.

Lisa Genova „Kochając syna

Dwie historie. Dwie kobiety i jedna wspólna cecha – samotność. Jeden chłopiec doprowadza do spotkania, które przeradza się w przyjaźń.
Beth – kobieta, która ma idealne życie, idealnego męża, idealne dzieci, do momentu, kiedy dowiaduje się, że jej mąż kocha inną wtedy jej życie diametralnie się zmienia. Druga kobieta, Olivia rozstała się właśnie z mężem i przyjeżdża na wyspę Nantucket, aby odżyć na nowo i znaleźć sens swojego życia, które zostało zniszczone w momencie utracenia swojego jedynego syna, czy jej się to uda? Ich losy spotykają się, gdy Beth zaczyna pisać książę o autyzmie, a żadna z nich nie spodziewa się jak właśnie ta książka odmieni ich życie.

Książka niesamowicie piękna, a zarazem trudna. Jednak po jej przeczytaniu inaczej zaczniemy patrzeć na swoje życie i na tematykę autyzmu. Przeplatanie spostrzeżeń matki i zagłębianie się w myśli chłopca to strzał w dziesiątkę, ponieważ możemy poznać tę chorobę z dwóch perspektyw. Nie mogę zrobić nic innego jak zachęcić Was do sięgnięcia po tą wspaniałą propozycję, mi jeszcze zostało kilkanaście stron, ale aż żal kończyć.

Budapeszt – Przewodnik 

Przewodnik to dodatkowa pozycja, ale bardziej, jako zapowiedź naszej nadchodzącej wycieczki. Budapeszt już od dawna wisi na mojej liście „do robienia przed trzydziestką” zresztą jak masa innych miast, a skoro nadarzyła się okazja to szkoda było z niej nie skorzystać. Wypad jeszcze we wrześniu, więc już powoli planuję i odliczam dni. Z przewodnikiem Pascala miałam już do czynienia podczas wyjazdu do Czarnogóry i szczerze powiedziawszy był… kiepski. Mam nadzieję, że ten będzie, choć trochę lepiej i dokładniej rozpisany, a ja drugi raz się nie zawiodę.


W przyszłym miesiącu zobaczycie kolejną listę książek wartych uwagi, bo uważam, że każdy z nas powinien sięgnąć miesięcznie choć po jedną książkę ;)


Jeśli uważasz, że ten post jest przydatny lub po prostu Ci się spodobał skomentuj go lub udostępnij, będzie mi bardzo miło! :)

4 komentarze:

  1. świetny pomysł! prócz książek proszę pomyśl nad propozycją filmów. Tak często szukam jakiegoś dobrego filmu, może mogłabyś pomóc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nadrabiam Grę o Tron, więc słabo u mnie z propozycjami filmowymi :D

      Usuń
  2. Poza przewodnikiem po wszystkie pozostałe propozycje książkowe z przyjemnością sięgnę, gdyż po Twoich recenzjach mam ochotę poznać te historie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę jest do poczytania :-)
    Ja mam problem z czasem...

    OdpowiedzUsuń